Jeszcze w ubiegłym roku Polska miała wdrożyć unijną dyrektywę o darmowym dostępie do podstawowego rachunku bankowego. Unijni urzędnicy wyliczyli bowiem, że aż 58 mln Europejczyków, nie ma żadnego konta bankowego, więc te zmiany są niezbędne.

Dyrektywa zakłada, że banki będą miały obowiązek umieszczenia w swoich ofertach darmowych rachunków płatniczych. Powinny one umożliwiać wykonywanie podstawowych operacji, np. otrzymywanie wynagrodzenia czy emerytury oraz możliwość wykonania bezpłatnie do 10 przelewów miesięcznie. Za kolejne przelewy banki będą mogły pobrać opłaty, takie same jak przy innych rachunkach. Banki będą miały również prawo oferować klientom karty, ale tylko debetowe. Dzięki nim można będzie np. wypłacać gotówkę z bankomatu albo dokonywać płatności bezgotówkowych.

Żaden produkt kredytowy nie będzie mógł być oferowany wraz z tym rachunkiem. Nie będzie więc on miał tzw. salda debetowego, karty kredytowej czy bankowej linii kredytowej. Można więc będzie korzystać z tego konta tylko do wysokości kwoty zgromadzonej na nim- powiedział Robert Klepacz z Narodowego Banku Polskiego. Klienci banków będą też mili dostęp do internetowej porównywarki cen usług finansowych, a dzięki wytycznym zawartym w dyrektywie, również łatwiej będą mogli przenosić rachunki z jednego banku do drugiego w ciągu najwyżej siedmiu dni roboczych. Pytanie jednak, czy to zachęci Polaków do zakładania kont.

Zdaniem Roberta Łaniewskiego, prezesa Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, każde przedsięwzięcie, które likwiduje bariery obrotu bezgotówkowego korzystnie wpływa na rozwój tego rynku, i skłania klientów do częstego posługiwania się bezgotówkowymi instrumentami płatniczymi. Jednak, żeby tak stało, trzeba mieć pieniądze zdeponowane na rachunkach płatniczych. I musi być albo dużo zachęt, albo mniej barier, żeby przekonać ludzi do posługiwania się elektronicznymi instrumentami płatniczymi- dodał Łaniewski. -Bezpłatny rachunek bankowy będzie umożliwiał np. dokonywanie comiesięcznych opłat bez potrzeby opuszczania domu. Każde gospodarstwo domowe ma do zapłacenia ok. 10 takich rachunków miesięcznie. Jeśli nie mamy konta bankowego, musimy je opłacać np. w kasie danego podmiotu, za co też dodatkowo musimy zapłacić. A na bezpłatnym rachunku przelewy są bezpłatne, i dzięki temu można sporo zaoszczędzić- podkreśla ekspert z NBP.

Na tym rozwiązaniu zyskają z całą pewnością klienci, ale też gospodarka, bo nie będą musiały ponosić kosztów przekazywania różnych płatności  inną niż elektroniczną drogą. Skorzysta na tym np. Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który teraz za doręczania emerytur za pośrednictwem listonoszy płaci ok. 200 mln. zł. Obecnie 65 % osób otrzymuje świadczenia na rachunki bankowe i są to zwykle świadczenia długoterminowe, np. emerytury, renty, renty rodzinne. Blisko 90 % świadczeń dla osób młodszych, czyli emerytury pomostowe czy nauczycielskie świadczenia kompensacyjne są przekazywane na rachunki bankowe- wylicza Radosław Milczarski z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Na płatnościach bezgotówkowych oszczędzamy nie tylko my, jako właściciele kont, ale również państwo. W Polsce obrót gotówkowy wynosi 300 mln zł rocznie. Jest to związane z koniecznością emisji i fizycznego utrzymania ,,żywego,, pieniądza przez NBP. Można ten koszt stopniowo redukować właśnie przez zwiększenie transakcji bezgotówkowych. Również gospodarka stanie się bardziej konkurencyjna, jeśli będziemy powszechnie używali elektronicznych instrumentów płatniczych- twierdzi Robert Łaniewski. W Polsce tylko 15 % transakcji detalicznych rozliczamy elektronicznie, podczas, gdy średnia unijna wynosi ok. 40 %, a w Danii jest to już przeszło 90 %. Żeby ten proces przyspieszyć w naszym kraju potrzebne są nie tylko zmiany pokoleniowe, ale i więcej miejsc, w których można będzie zapłacić kartą czy urządzeniem mobilnym. W Polsce bowiem tylko 20–25 % punktów handlowo-usługowych akceptuje takie płatności- dodał Łaniewski.

Profesor Andrzej Bień ze Szkoły Głównej Handlowej uważa, że na takiej zmianie zarobią również banki. Będą przecież dysponowały umieszczonych na tych kontach pieniędzmi z tzw. osadu (czyli środków ulokowanych na ROR-ach, bez ponoszenia kosztów odsetek). Największe korzyści odniosą banki sieciowe, które mają dużo oddziałów, miliony klientów i ten pieniądz „osadczy”, darmowy dla banków, za który nie muszą płacić 2–4 %, żeby go pozyskać. Te drobne wkłady banki mogą składać w większe, wyjść z nimi na rynek finansowy i osiągać z tego spore oprocentowanie- tłumaczy prof. Bień.

Program darmowych kont bankowych jest oczywiście adresowany do wszystkich, którzy zechcą z niego skorzystać. Jednak, zdaniem ekspertów, najczęściej będą to osoby starsze, które do tej pory nie miały rachunku bankowego, albo osoby młode, które dopiero wchodzą na rynek pracy i do tej pory nie zdążyły takiego rachunku założyć. Dla młodych ludzi takie darmowe konto będzie też miało walor edukacyjny, bo umożliwi im praktyczne oswajanie z usługami bankowymi, na czym tym ostatnim bardzo zależy. A poza tym, korzystanie z transakcji bezgotówkowych można sobie zbudować na przyszłość dobrą historię kredytową. Młody człowiek będzie mógł udowodnić, że jest dobrym klientem i dzięki temu stać się bardziej wiarygodnym dla banku.

Ważne jest również przełamywanie barier, bo np. osoby starsze są przyzwyczajone do gotówki i często obawiają się posługiwania kartą płatniczą. Trzeba je więc przekonać, że nawet nabywanie towarów i usług w obrocie bezgotówkowym jest dużo wygodniejsze i bardziej bezpieczne. Już teraz są pewne ograniczenia gotówkowe, np. przy zakupie biletów lotniczych czy rezerwacji hotelu, których nie można dokonać bez posiadania rachunku bankowego. Są już teraz takie fragmenty rynku, gdzie musimy korzystać z płatności bezgotówkowych, aby dokonać zakupu - zauważa Łaniewski.