Dla wielu uczniów to nadal tylko marzenie. Dla tych ze Szkoły Podstawowej nr 3 im. Juliusza Słowackiego przy ul. Ciasnej w Kaliszu: już rzeczywistość. W tej placówce nauczyciele rezygnują z obowiązkowych dla wszystkich prac domowych. To z pewnością rewolucja, która mądrze przeprowadzona, przyniesie wszystkim wiele korzyści.

Za obowiązkowymi pracami domowymi nikt tutaj tęsknić nie będzie. - Około dwóch godzin dziennie spędzałam na odrabianiu samej pracy domowej plus jeszcze do tego dochodziła nauka na różnego rodzaju kartkówki, sprawdziany. Praca domowa to marnowanie naszego czasu. Takie zadania mogliśmy wykonać też na lekcji – uważa Marika Bigosińska, uczennica Szkoły Podstawowej nr 3 w Kaliszu.

Uczniowie są przeciążeni: od rana do popołudnia zajęcia w szkole, później niektórzy mają jeszcze zajęcia dodatkowe, a po powrocie do domu trzeba usiąść do lekcji. Uczniom zadaje się zbyt dużo zadań domowych – o tym już rok temu alarmował Rzecznik Praw Dziecka. „(…)  ilość zadawanych prac domowych niejednokrotnie powoduje, że dzieci i młodzież mają ograniczoną możliwość aktywnego uczestniczenia w życiu rodzinnym, w tym kultywowania tradycji wspólnego spędzania czasu z rodzicami i rodzeństwem, a także wywiązywania się z obowiązków domowych, które również odgrywają istotną funkcję wychowawczą - napisał do MEN Marek Michalak.

Zadania domowe uczniowie bardzo często traktują jako przymus, który kolokwialnie mówiąc, trzeba po prostu odbębnić. I nieważne, w jaki sposób się to zrobi. - Przyznam się, że zadawałam sporo ćwiczeń, zadań z chemii i spotkałam się z takim zjawiskiem, że tylko najzdolniejsi, najbardziej pracowici uczniowie samodzielnie te prace wykonywali, a część dzieci nie podejmowała trudu, tylko gdzieś ukradkiem na korytarzu szkolnym ściągała od tych pracowitszych i bardziej zdolnych uczniów – mówi Izabela Stankiewicz, nauczycielka chemii i wychowania do życia w rodzinie.

Zadanie domowe można ściągnąć z internetu, spisać od kolegi, może też zrobić je za ucznia tata czy starszy brat – i nauczycielom coraz trudniej sprawdzić rzetelność i uczciwość . Wszystko przemawia więc za tym, że szkoły muszą zmienić swoje podejście do tej metody kształcenia. I w Kaliszu w tym zakresie pierwsza robi to SP nr 3. Od dłuższego czasu w naszej szkole uczą się klasy tzw. specjalistyczne, które mają więcej godzin i do tych klas uczęszczają dzieci z bardzo bogatymi zainteresowaniami i obserwując ich potrzeby, stwierdziliśmy, że musimy zmienić swoje metody pracy, żeby zagwarantować im jak najbardziej wszechstronny rozwój – mówi Katarzyna Garnuszewska-Goździewicz, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 im. Juliusza Słowackiego w Kaliszu.

Większość nauczycieli do pomysłu rezygnacji z obowiązkowych prac domowych podeszła z entuzjazmem.  - Jest to bardzo dobry pomysł. Innowacja wprowadzona w naszej szkole pomoże rozwijać pasje i zainteresowania uczniów. Nie mówimy tu o zupełnym braku pracy domowej, bo oczywiście prace rozwijające uczniów będą, będą to prace dla chętnych. Ja już teraz zadaję takie prace i spotykają się one nie tylko ze zrozumieniem, ale i uczniowie bardzo chętnie je odrabiają, bo za nie są oceny – mówi Ewa Kwaśniewska, nauczycielka języka polskiego.

Teraz wszyscy wiedzą, zarówno pedagodzy jak i uczniowie, że muszą intensywniej pracować na lekcjach, by czas wolny poświęcić na rodzinę, relaks i te przedmioty, które lubią i chcą się w nich rozwijać.  - Mamy więcej czasu na rozwijanie swoich pasji, możemy trochę więcej czasu poświęcić na naukę i możemy spędzić ten czas z rodziną, a nie przy książkach – uważa Aleksandra Miśkiewicz, uczennica.  - Moim zdaniem to jest dobra zmiana, bo mamy więcej czasu na rozwijanie siebie w takich dziedzinach, które lubimy  – dodaje Matylda Erkiert, która interesuje się fotografią i temu chce poświęcić zaoszczędzony czas.

Brak pracy domowej nie oznacza jednak braku obowiązku utrwalania wiedzy w domu, przygotowywania się do sprawdzianów i do lekcji. Kaliska trójka z prac domowych oficjalnie rezygnuje od drugiego okresu. Na razie zmiany te wprowadzane są pilotażowo.