Nie pomogły protesty Związku Nauczycielstwa Polskiego, ani spotkanie jego prezesa, Sławomira Broniarza z pierwszą damą, Agatą Kornhauser – Dudą, z zawodu nauczycielką. Prezydent podpisał ustawę o finansowaniu zadań oświatowych, w której jest również zawarta nowelizacja Karty Nauczyciela.

Te zmiany nie mogą się spodobać nauczycielom, bo praktycznie odbierają im większość przywileje, którymi cieszyli się od lat.
Nowe przepisy wydłużają czas awansu zawodowego, narzucają obowiązkową ocenę ich pracy co trzy lata, likwidują niektóre dodatki i wprowadzają nowe zasady przyznawania urlopu dla poratowania zdrowia.
Niektóre z tych przepisów wejdą w życie już w styczniu przyszłego roku. - Nie jestem tym zaskoczony - przyznał Jacek Leśny, wiceprezes poznańskiego oddziału ZNP. - Zmiany, które wejdą w życie są zadziwiające i krzywdzące, podobnie jak polityka rządzących w sprawach oświatowych. Teraz już nic nie możemy zrobić - powiedział.
Zdaniem nauczycieli największe problemy będą z obligatoryjną oceną pracy, której co trzy lata będą poddawani wszyscy nauczyciele. - Każda szkoła może wprowadzić własne kryteria tej oceny. Będzie o nich decydował dyrektor szkoły. Rada pedagogiczna, która jest organem opiniującym, nie będzie miała na tę ocenę żadnego realnego wpływu - zauważa Jacek Leśny.
Nauczycieli niepokoi również utrata części dodatków socjalnych, m.in. mieszkaniowego i na zagospodarowanie, prawa do mieszkania służbowego oraz zmiana zasad przyznawania urlopu dla poratowania zdrowia. O tym ostatnim będzie teraz decydował lekarz medycyny pracy, a nie jak dotychczas, lekarz pierwszego kontaktu.
Z 10 do 15 lat zostanie wydłużony zostanie też czas awansu zawodowego. O tym, czy ten awans przyznać, a wraz z nim wyższe wynagrodzenie, też będzie decydowała niezależna komisja.