Już od jakiegoś czasu flirtowaliśmy z myślą, by zajrzeć do Italiano Vero Chleb i Wino, restauracji we włoskim stylu, która współtworzy panoramę ostrowskiego rynku. Przed restauracją ustawiono ogródek piwny z charakterystycznymi jasnymi zasłonami upiętymi romantycznie na bokach, kwiatami i kolorowymi skrzynkami, dzięki którym zrobiło się nie tylko ładnie, ale i przytulnie na tym fragmencie rynkowego bruku.
Restauracja „prawdziwy Włoch” niedawno obchodziła pierwszą rocznicę swojego istnienia, ale czy odnajdziemy w niej włoski klimat? O tym można się przekonać w dość przejrzystym wnętrzu. Zabłądzić tu nie sposób: Do wyboru mamy tylko kilka dość gęsto poustawianych stoliczków, a idąc dalej wzdłuż baru dotrzemy do relatywnie przestronnej łazienki, nad której udaną aranżacją w bieli i czystością można się zachwycać. Italiano Vero zdaje się wypełniać rolę „sklepu kolonialnego”; zakupimy tu włoskie wino i piwo, zabraknąć nie mogło też paczkowanego makaronu czy takich delikatesów jak pesto z oliwek. Warto tu zajrzeć też z samego rana – od 9 nie tylko napijemy się ładnie podanej kawy ale także nabędziemy bochenek świeżego, pachnącego chleba – do wyboru orkiszowy, na maślance, bezglutenowy i wiele innych. A ścianach kolorowo – włoskie plakaty sprzed lat, na których możemy podziwiać np. Fiata 600, a na drugiej ścianie od niedawna wystawa malarstwa olejnego lokalnej artystki Iwony Moleckiej. Właściciele dążą bowiem do stworzenia „miejsca spotkań włoskich smaków i polskiej sztuki”. No i prawdziwego Italiano też tu mamy, bo „knajpkę” współprowadzi młody Sycylijczyk Roberto, który postanowił się osiedlić właśnie w naszym mieście.
Co można tu zjeść i czego się napić? Zacznijmy od włoskich śniadań, które podaje się tu przez cały dzień (i słusznie, bo kto powiedział, że wstać trzeba z łóżka koniecznie o poranku?), a w których nie zabraknie włoskich wędlin, suszonych pomidorów, pesto czy nietypowego dla nas Polaków sosu bakaliowego podanego do dobrego sera; wszystko to w towarzystwie świeżego chleba. Możemy tu liczyć też na sałatki z włoskimi akcentami, bagietki czy zmieniające się smaki tart i quiche (czyt. kisz) z wytrawnym nadzieniem. Jeśli chodzi o dania typowo obiadowe, to Italiano Vero postanowiło skoncentrować się tylko na jednym daniu głównym dziennie wraz z zupą dnia i deserem. No i fajnie, bo dzięki temu mamy gwarancję, że zawsze zjemy świeżo; gorzej, jeśli nie trafi się w nasze smaki. Oprócz tego można się też zasłodzić w Italiano Vero – nie może się obyć w takim miejscu bez flagowego włoskiego tiramisu czy panna cotty. Nad menu restauracji czuwa ostrowska „Boska Karma”, która obiecuje nam połączenie w daniach świeżych, naturalnych składników z zasadą sezonowości i korzystania z oferty lokalnych dostawców.
Za uśmiech, „dzień dobry” i 2 złote napijemy się tu espresso przy barze. Leniwe letnie popołudnie umili nam też z pewnością szeroki wybór win z beczki i butelki, koktajl, włoskie piwo, lemoniada lub jeden z drinków czy świeżo wyciskane soki.
Dwoje z nas postanowiło dzisiaj zaspokoić głód kosztując danie główne, którym jest lasagne bolognese, złożone z płatów makaronu, przekładane sosem z soczystych pomidorów z dodatkiem siekanego mięsa, parmezanu, mozzarelli, oregano i bazylii. Krótko po złożeniu zamówienia usłyszeliśmy, jak ruszyła w obroty mikrofalówka, w której najprawdopodobniej podgrzano nasze makaronowe zamówienia. I to przyczyniło się do klęski tego dania, które mocno przez to wyschło, a górna warstwa zrobiła się wręcz twarda. Smak niestety też nie wzniósł nas na wyżyny; pomidory prawie niewyczuwalne, dość mało sera, suchość dania… wszystko to spowodowało, że potrawa zarobiła tylko 2 na 4 punktów za smak i 1 na 2 punkty za prezentację. Dodajmy do tego, że korytko z lasagną było dość małe jak na wydane 19 zł.
Oprócz tego zamówiliśmy bagietkę Vulcano z pikantnym salami, suszonymi pomidorami w oliwie, zielonymi oliwkami, rukolą i sosem Italiano Vero. Bagietki prezentowały się bardzo ładnie, całe pokryte deszczem z rukoli. Salami smakowało, ale całość wyszła przeciętnie poprzez brak składnika, który mógłby połączyć wszystkie smaki. Pieczywo było nadzwyczaj suche, a składniki tylko luźno rzucone na kanapkę. Zapomniano nam podać sosu do tego zamówienia. Za prezentację dania dajemy 1,5 punktów, a za smak tylko dwója.
Z tym samym kwaśnawym sosem z dużą ilością gorczycy podaje się tu sałatkę Isabella Rosselini z tuńczykiem, gorgonzolą, ogórkiem, suszonymi pomidorami i oliwkami. Pokaźna miska z bolesławieckiej ceramiki do połowy wypełniona była mieszanką sałat, niestety taką marketową z twardymi łodyżkami i o wątpliwych walorach smakowych. Podane do sałatki ciepłe pieczywo zamieniło się w sucharki, które ciężko było ugryźć. Smak nie najlepszy, nie najgorszy, taki na 2,5 punktów, a wizualnie danie zapowiadało się pięknie.
Polecamy na pewno świeżo wyciskane soki tzw. bomby witaminowe. Połączenie gruszki, szpinaku i jabłka okazało się rewelacyjne.
Italiano Vero będziemy miło wspominać i na pewno nie raz nie dwa tu powrócimy. Zaskoczyła nas bardzo przyjemna atmosfera panująca na tym niewielkim skrawku włosko-polskiej współpracy. Lokal nam się bardzo podoba i człowiek po prostu dobrze się tu czuje. Za całokształt przyznaliśmy restauracji 7 punktów i liczymy na dalszy rozwój lokalu i jeszcze wiele miłych kulinarnych (i nie tylko!) doznań.
Zakończymy po włosku sentencją z ust Sophii Loren: „dobre jedzenie (…) zależy od harmonijnego połączenia kilku elementów: właściwego momentu, okoliczności, nastroju, uczuć i – przede wszystkim – naturalności użytych składników”.