Restauracja Polonia znajduje się w hotelu o tej samej nazwie i mieści się na w zabytkowej kamienicy. Wystrój restauracji różni się znacznie od wystroju innych rynkowych restauracji w Ostrowie: Na próżno w nim szukać nowoczesności, krzykliwości czy kontrastujących kolorów, dominującej barowej czerni czy jaskrawych jasności. Postanowiono na stonowane, ciepłe kolory, styl retro i sięgnięto do świata antycznego ozdabiając obszerne wnętrze lokalu rzeźbami, popiersiami i płaskorzeźbami z tej historycznie bardzo nam odległej epoki i świata. Przebywanie w „komnacie restauracyjnej” nie nakręci nas więc do egzaltowanej zabawy, lecz raczej wyciszy i pozwoli skupić myśli. W ogródku piwnym również spróbowano wprowadzić styl retro, co poniekąd się udało z pomocą obszernych jasnych foteli z drewna i wikliny czy choćby materiałowych obrusów na stolikach.

Natomiast styl, w jakim urządzono łazienkę, ze zlewem w kształcie muszli perłowych i garniturą w złotym kolorze, wydał nam się już nieco przesadzony, by nie powiedzieć kiczowaty, ale komu innemu może się to podoba. Zabawne jest też korzystanie z toalety damskiej. Oryginalna rączka przy spłuczce – fajna, tylko żeby jeszcze szła za nią funkcjonalność, bo wody to tam zleciało jak do kubka ;). Do wyboru były też dwa podajniki na papier toaletowy, oba umieszczone tuż przy toalecie: jeden z ładniejszym, drugi z gorszym papierem, do wyboru do koloru hehe. Jeśli się już czepiać szczegółów, to zwróciliśmy jeszcze uwagę na stelaż przeznaczany zwykle na leżakowanie i eksponowanie win znajdujący się tuż przed wejściem do restauracji i hotelu. Butelki były… puste, a do tego z pokaźną warstwą kurzu. Chyba nie o to chodziło.

Bardzo zaskoczył nas in plus wysoki poziom obsługi w lokalu. Opiekująca się nami kelnerka ciągle nas miała na oku i odgadywała chyba z ruchu naszych gałek ocznych, że właśnie jest potrzebna. Ponadto zaskoczył nas wielce fakt, że przyjęła od nas obszerne zamówienie, złożone z dań głównych, zupy i napojów (nic w zamówieniu się nie powtórzyło), zupełnie nic przy tym nie notując. Nie wierzyliśmy, że wszystko bezbłędnie zapamiętała, nie prosząc przecież wcześniej ani potem o powtórzenie, no i przyznamy się, że czyhaliśmy na pomyłki ;). Nie było ani jednej, a kelnerka do końca pozostała miła i w pełni profesjonalna. Wow.

Spodziewaliśmy się ciężkiej, oprawionej skórą karty dań, tymczasem postawiono tutaj jednak na nowoczesność i podano nam dużą, laminowaną kartę z kolorowym, rozmazanym tłem. I tu zaskoczyła nas filozofia restauracji, która polega chyba na dotarciu do możliwie dużej grupy docelowej: Z jednej strony mamy stosunkowo drogie dania kuchni europejskiej ze stekiem za 51 zł na czele, z drugiej jednak fastfoodowe pozycje, których by się nikt nie spodziewał przekraczając próg lokalu ze wszystkimi tymi mitycznymi aktorami wpuszczonymi w ściany wnętrza. Mały zgrzyt, ale jeśli będzie smakowało, to chętnie zaakceptujemy ten kulinarny eklektyzm. I tak zjemy pizzę już za 15 zł czy burgera od 14 zł. Pośród deserów wymienionych w karcie uwagę przykuwają nadziewane owoce (pomarańcza, melon, kokos) na kruszonym lodzie. Hm…

Ale do rzeczy!

Tomasz miał smaka na naleśniki ze szpinakiem i serem Lazur. Czego się spodziewał, to otrzymał. Dwa naleśniki polane białym, śmietanowym sosem były po prostu pyszne. Mocno wyczuwalny szpinak, słonawy ser, wszystko idealnie przyprawione i zamknięte w dobrym, miękkim, nie za cienkim, nie za grubym cieście. Chcesz zjeść dobrego acz niedrogiego naleśnika, to przyjdź do Polonii. Ciekawe czy pozostałe rodzaje naleśników też są tak smaczne i dobrze skomponowane, np. naleśnik z prażonymi jabłkami. Za bardzo smaczne naleśniki ze szpinakiem, ciekawy wystrój, ładne podanie dania i miłą obsługę Tomasz przyznał lokalowi dzisiaj aż 9 punktów.

Aniela zamówiła łososia grillowanego z ryżem szpinakowym i sałatką grecką. Potrawa była prawdziwą ucztą dla podniebienia – bardzo udane i świeże danie! Sałatka z serem feta, oliwkami, pomidorem, ogórkiem, cebulą i ziołami była świetnie skomponowana a sos wprost idealny – można by ją jeść, jeść i nigdy nie kończyć. Kawałek łososia ładnie położony na ryżu zachęcał do spróbowania. I tu pojawił się jedyny minus całego dania – trochę za długo przetrzymano rybkę i była lekko przesuszona, ale mimo tego bardzo smaczna. Ryż świetny; mokry ale nadal sypki, a liście szpinaku ładnie go uzupełniały, zarówno wizualnie jak i smakowo. Do tego wybór padł na koktajl z jabłka, gruszki i cytryny, poniżej w karcie był o nim komentarz, że jest oczyszczający. I tu Polonia dotrzymała słowa, bo koktajl nieźle wykręcał buzię! Był tak kwaśny, że ledwie dało się go upić. W Polonii pisze się szczerą prawdę i nie upiększa się w karcie dań. W Polonii oczyszczający znaczy oczyszczający. Bądź szczery. Bądź jak Polonia. Aniela przyznała restauracji za całokształt 8,5 punktów.

Paulina zamówiła krem z borowików, który był jedną z dodatkowych zup dnia spoza karty. Trzeba było samemu zapytać o dodatkowe zupy, bo kelnerka nie podzieliła się na wstępie tą wiedzą. Zupa-krem została podana w ładnej bulionówce i miała – no cóż – borowikowy, niezbyt apetyczny, kolor. Smakowała ogólnie dobrze, lecz przebijała się w niej dość mocno mąka, którą zagęszczono zupę. W środku było trochę pokrojonych w kostkę borowików, które wyglądały na świeże. Oprócz tego Paulina skosztowała tortilli wrap z kurczakiem, pieczarkami, papryką, czerwoną cebulą i serem. Mięsa było baaardzo dużo, natomiast warzyw w środku malutko. A szkoda, bo pewnie fajnie by podkręciły smak całości, poza tym… lubimy warzywka ?. Sos w tortilli był hm… jakiś taki niewydarzony, bo w smaku niczego konkretnego nie przypominał, niby pomidorowy, a może trochę paprykowy, a ser średnio dobry. W każdym razie sos dość jałowy, przydałoby się więcej przypraw. Natomiast towarzysząca daniu sałatka była bardzo smaczna. Łącznie Paulina dała 7 punktów.

A jak wyglądało zmierzenie się Macieja z double burgerem Polonia z ogórkiem kiszonym, pomidorem, sałatą i frytkami i sosem bbq? Mięso wołowe (podwójny mielony) było kruche i dobrze smakowało w sezamowej bułce. Warzywa i ich ilość była w porządku. Natomiast frytki niezbyt udane, chyba najzwyklejsze z mrożonej paczki, trochę za suche. O ile sam burger mógłby konkurować z burgerem w popularnej sieci z fastfoodami, o tyle frytki robią tam lepsze. Mały problem pojawił się podczas jedzenia burgera, bo wyciekał z niego rzadki sos i kapał na talerz, co było dość kłopotliwe. Jednakże przy tak przystępnej cenie można przymknąć oko na to niedopatrzenie. W sumie Maciejowi podobało się w restauracji na 7,5 punktów.

Słowem podsumowania powiemy, że Restauracja Polonia nas zdumiała pod wieloma względami. Najbardziej chyba zderzeniem stylu z elementami starożytności z próbą postępowości w kulinariach. W sumie to wielka szkoda, że lokal z takimi długimi tradycjami musi uciekać się do podawania fastfoodowego jedzenia, żeby się utrzymać na rynku. Tak czy siak ogólnie wyszliśmy najedzeni i zadowoleni z podanych dań i dobrze się tu czuliśmy. Wyobrażamy sobie, że to idealne miejsce na romantyczną kolację we dwoje. Restauracja Polonia plasuje się z 8 zdobytymi punktami w czołówce!