Do 1930 roku siedziba miejscowego Bractwa Strzeleckiego oraz kawiarni, w której w grudniu 1924 roku dokonano pierwszej publicznej transmisji Polskiego Radia w mieście i jednej z pierwszych w Polsce. W górnej sali w 1937 roku otwarto Muzeum, działające do wybuchu wojny. Po II wojnie światowej na parterze usytuowano Miejską Bibliotekę Publiczną (do roku 2007). Na piętrze w czasie wojny urządzono restaurację, która funkcjonowała do lat 50. XX wieku. Później pomieszczenie służyło jako tzw. Sala Klubowa, w której realizowano przedsięwzięcia kulturalne Ostrowskiego Domu Kultury. W latach 2013 – 2014 wykonano generalny remont budynku.

Tradycje Bractwa Kurkowego w Ostrowie sięgają 1730, kiedy Franciszek Bieliński i jego małżonka Dorota Henryka (córka Jana Jerzego Przebendowskiego, właściciela Ostrowa, zmarłego w 1729 roku), potwierdzili dotychczasowe przywileje i nadali nowe, które w konsekwencji przyczyniły się do dalszego rozwoju miasta. W dokumencie z dnia 14 lipca 1730 wydanym przez Bielińskich znalazł się również artykuł zezwalający na organizację Bractwa Kurkowego. Akta Bractwa z czasów Polski przedrozbiorowej zaginęły, o czym pisano już w latach międzywojennych. W czasach zaborów większość członków stanowili Niemcy. Według protokólarza z 1863 roku do bractwa należało wówczas 50 członków, zarząd tworzyli sami Niemcy, strzelanie odbywało się zwykle trzy razy w roku: na Zielone Świątki o medale świąteczne, w sierpniu o godność króla kurkowego i rycerzy, i raz jeszcze w roku o premię. Jesienią organizowano „bal królewski”. W połowie lat 60. XIX wieku zdecydowano o budowie Strzelnicy przy skrzyżowaniu ulic Koszarowej i Raszkowskiej.

Strzelnica i przylegający do niej ogród na litograficznej pocztówce wydanej ok. 1900 roku, MMOW 02266-08 Gmach strzelnicy na pocztówce ostrowskiego fotografa R.Stange wydanej ok. 1900 roku, MMOW 02221-01

Budynek pobudowano i oddano do użytku podczas uroczystości zorganizowanych w dniach od 16 do 20 października 1867 roku. Za nim (na terenie parkingu i zajmowanym przez kościół pw. św. Antoniego) znajdowały się: ogród, strzelnica, kręgielnia, muszla koncertowa, budynek „starego teatru” i korty. W 1879 roku Bractwo sprzedało budynek Strzelnicy Karolowi Littauowi, ale w 1910 roku wykupiło z powrotem od jego spadkobierców. Z pomocą finansową rejencji poznańskiej wybudowało też Stadthalle (Teatr Miejski, obecny gmach OCK), z obszerną sceną. Przejęło zobowiązania hipoteczne Bractwa, zastrzegając sobie, że „zasadniczo nie należy wpuszczać na salę Polaków i socjalistów”. W ten sposób Strzelnica i Stadthalle (wybudowana w ramach tzw. Hebungspolitik) miały stanowić centrum życia społeczno-kulturalnego Niemców w Ostrowie.



Było ono konkurencyjne dla Domu Katolickiego, w którym organizowało się polskie życie narodowe. Wspomnienia Wojciecha Bąka, trochę przeczą schematycznym podziałom narodowościowym, wynika z nich bowiem, że Polacy bywali w restauracji Strzelnicy i uczestniczyli też w samym strzelaniu.

W chwili odzyskania niepodległości członkowie Bractwa (z wyjątkiem dwóch Polaków sami Niemcy) najpierw dokonali próby uwłaszczenia się na majątku Strzelnicy, a później likwidacji Schützengildie (nazwa niemiecka). Niemiecki zarząd Bractwa odmówił również przyjęcia Polaków, którzy zgłosili akces do organizacji. Niezbędna okazała się interwencja wojewody (unieważnił decyzję o likwidacji) i starosty żądającego przyjęcia Polaków. Ostatecznie 2 września 1921 roku odbyło się pierwsze zebranie z udziałem 88 członków Polaków oraz starosty Franciszka Bogdanowicza (reprezentującego wojewodę) i burmistrza Stanisława Musielaka. W skład nowego zarządu zostali wybrani: Wacław Jankowski – prezes, Roman Hatrwich – sekretarz, Włodzimierz Wentzel – skarbnik, Wacław Gawroński – komendant. Zmieniono też dotychczasową nazwę z Schützengildie na Bractwo Strzeleckie w Ostrowie.

Kulminacyjnym punktem odrodzenia Bractwa były uroczystości poświęcenia nowego sztandaru w Zielone Świątki 1922 roku. Wymarsz nastąpił sprzed budynku Strzelnicy, ulicą Raszkowską pod ratusz, stamtąd do kościoła (obecnej Konkatedry), gdzie nowy sztandar poświęcono. Z powrotem korowód Bractwa oraz członków innych towarzystw przeszedł ulicami Kolejową i Koszarową (obecnie Wolności) do Strzelnicy. W ogródku strzeleckim oddano strzały honorowe: starosta dr Srokowski w imieniu Rzeczypospolitej, kpt. Nerski w imieniu Naczelnika Państwa, poseł Sikora w imieniu marszałka sejmu, p. Muszyński w imieniu Rady Miejskiej i Magistratu oraz nestor ziemi ostrowskiej książę Ferdynand Radziwiłł (miał wtedy 88 lat). Następnie o godzinie trzynastej na górnej sali Strzelnicy rozpoczął się obiad z udziałem zaproszonych gości, w tym trzech ówczesnych ostrowskich posłów: Lasoty, Sikory i Pussaka. Wtedy też podjęto myśl uczczenia pomnikiem poległych powstańców wielkopolskich. W latach 20. XX wieku Strzelnicę prowadził Baltazar Muszyński, a później Józef Jabłoński.

Rozkwit działalności bractwa w okresie II RP, wzrastająca liczba członków, pogarszający się stan techniczny budynku oraz potrzeba większej przestrzeni dla stoisk strzeleckich sprawiły, że podjęto myśl budowy nowej strzelnicy poza centrum miasta. Idea została zrealizowana wraz z oddaniem kompleksu Bractwa przy szosie kaliskiej, co nastąpiło 3 maja 1930 roku podczas obchodów 200-lecia Bractwa Kurkowego w Ostrowie.

W budynku Strzelnicy nadal funkcjonowała restauracja, natomiast górną salę oddano w 1937 roku na użytek muzeum, którego opiekunem został Marian Sobczak. Udało się w nim zgromadzić cenny zbiór monet, przywilej warzenia piwa w Ostrowie podpisany przez króla Jana Kazimierza, cenne masonika oraz zbiory etnograficzne. Eksponaty te uległy rozproszeniu lub zniszczeniu po zajęciu Ostrowa przez okupanta niemieckiego. W czasie II wojny światowej urządzono na górnej sali elegancką restaurację (oczywiście tylko dla Niemców), której elementy wystroju dotrwały do ostatniego remontu. W październiku 1941 roku, w piwnicy budynku zamknięto grupę ok. 150 księży z południowej Wielkopolski, których później wywieziono do obozów koncentracyjnych. W kręgielni przejściowo byli przetrzymywani również jeńcy angielscy.

Restauracja w górnej sali była czynna także kilka lat po wojnie. Później pomieszczenie służyło jako tzw. Sala Klubowa, w której realizowano część działalności Ostrowskiego Domu Kultury. Na parterze po II wojnie światowej usytuowano Miejską Bibliotekę Publiczną (do roku 2007).


Budynek Strzelnicy kilkakrotnie pojawiał się prozie Wojciecha Bąka, Jadwigi Żylińskiej i Jerzego Ofierskiego.

Wojciech Bąk (fragmenty niedokończonej powieści autobiograficznej), wydanej pierwszy raz w tomie Wyznania i wyzwania …. oraz Miasto mego dzieciństwa. Tytuły wspomnień pochodzą od wydawcy, nie wiemy, jak książkę zamierzał zatytułować autor.

Dopiero jednak po obiedzie rozpoczynała się prawdziwa uroczystość. Powtarzała się scena ranna. Znów ojciec niecierpliwie stukał laską, znów mama się spóźniała. Wreszcie zjawiała się w pełnym rynsztunku świątecznym z czarnątorebką w ręce. Szliśmy ustawieni w dwójki albo do Strzelnicy, albo na Szczygliczkę.

Jeśli do Strzelnicy – miał tata zielony mundur i kapelusz z piórkiem na głowie. Była to oznaka Bractwa Kurkowego.

Strzelnica! Już sama krata odgradzająca ją od ulicy nadawała jej godność. Cóż dopiero mówić o kutej bramie, o estradzie dla orkiestry, o stolikach nakrytych obrusami, z kartonowymi talerzykami do piwa z napisem „Hurra”, o murowanej piętrowej galerii, na której był taras także ze stolikami. Wejście do niej było płatne, przy czym bilety były niższe dla dzieci niż dla dorosłych.

Mama siadała z nami przy którymś stoliku pod kasztanami. Tata niebawem odchodził, by grać w kręgle i strzelać do celu ze znajomymi z bractwa, którzy paradowali w takich samych jak on mundurach . raz po raz zbliżał się do stolika, by zobaczyć, co się z mamą dzieje.

W innym miejscu Wojciech Bąk wspominał także, jak w początkowym okresie pierwszej wojny światowej na terenie Strzelnicy przetrzymywano jeńców rosyjskich.

Jadwiga Żylińska w opowiadaniu Miasteczko rodzinne zawartym w tomie Dom, którego nie ma opisała swoją niemiłą przygodę, jaką przeżyła podczas jednego z powojennych powrotów do Ostrowa, gdy na stałe mieszkała w Warszawie.

Po przedstawieniu część publiczności poszła do Strzelnicy na piętro, gdzie kelnerzy ustawili w pobliżu orkiestry specjalny stolik dla pana prokuratora Rennerta i jego kuzynki ze stolicy.

Dopóki tańczyłam z obywatelami miasteczka, którzy pamiętali mnie jako grzeczną dziewczynkę z dobrego domu, wszystko było w porządku. Ale w połowie nocy przyszedł mnie zaprosić do tańca młody porucznik z chęci szczerej, obcy tutaj i raczej nie znany. Po tańcu zaproponował, ażebym napiła się z nim w barze. Gdy w pewnym momencie odwróciłam się w stronę sali, ujrzałam z przerażeniem krzywo uśmiechnięte maski, patrzące na mnie z obłudnym politowaniem. Na miłość boską, gdzie podziały się znajome z dzieciństwa poczciwe twarze mieszczuchów, w których życzliwość i dobroduszność wierzyłam? Jak to możliwe, że dotychczas nie spostrzegłam, jakie spustoszenie poczynił na ich obliczach straszliwy bakcyl prowincji?