Osoby, które cierpią na bezdech senny i nie podejmą leczenia mogą stracić prawo jazdy. Tak postanowiła Komisja Europejska w Dyrektywie 2006/126/WE i zobowiązała kraje członkowskie do jej zrealizowania.

Ta dyrektywa jest skutkiem troski Komisji Europejskiej o nasze bezpieczeństwo. Osoby, które cierpią na bezdech senny, z powodu niedotlenienia organizmu i niewyspania, często mają problemy z koncentracją i łatwo zasypiają, także za kierownicą, co naturalnie ma wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Jest wiele powodów bezdechu sennego: polipy, skrzywiona przegroda nosowa, przerośnięta po infekcjach tkanka, nieprawidłowa budowa żuchwy, zbyt wiotkie mięśnie podniebienia, ale też otyłość, picie alkoholu, objadanie się przed snem lub palenie papierosów. W Polsce na tę przypadłość cierpi aż 1,5 mln. osób, a tylko w 2014 roku wydano 328 271 nowych dokumentów uprawniających do kierowania pojazdami. Nie wiadomo, ilu z tych nowych kierowców ma problemy z oddychaniem podczas snu.

Prowadzenie samochodu przez osobę z nieleczonym bezdechem sennym jest równie niebezpieczne, jak kierowanie pod wpływem alkoholu czy narkotyków, zakłóca bowiem czas reakcji, koncentracji i uwagę. Według badań amerykańskiej AAA Foundation for Traffic Safety: aż 21 proc. śmiertelnych wypadków samochodowych spowodowały osoby z bezdechem sennym. Bezdech senny to niebezpieczna przypadłość, którą trzeba leczyć. Na początek można się poddać dokładnym badaniom i skutecznie go wyleczyć.