Dla tych, którzy nie uprawiają ogrodów krety to miłe stworzonka. Żyją sobie pod ziemią, piszą o nich bajki, robią filmiki, a nawet bardzo smaczne ciasto nazwano kopcem kreta. Innego zdania są właściciele ogródków, których irytują kopce ziemi na starannie pielęgnowanych trawnikach. Nic dziwnego, że chcą je wytępić. Jednak są to zwierzęta chronione. Za zabicie choćby jednego można zapłacić grzywnę, a nawet trafić do aresztu.

Porzekadło ludowe mówi, że kiedy pojawiają się kopce kretów, to znaczy, że wiosna już przyszła. Bo właśnie wiosną właścicielom trawników, grządek warzywnych, ogrodów i działek najwięcej dokuczają te zwierzątka. Przecież kret, choć to maleństwo ledwie kilkunastocentymetrowe, potrafi zniszczyć spore połacie upraw. Kret jest gatunkiem objętym od lat częściową ochroną. Ponownie zapisano to w wydanym w grudniu przez ministra środowiska rozporządzeniu w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt. Można tam wyczytać, że ochroną są objęte osobniki, które znajdujące się poza terenem ogrodów, upraw ogrodniczych, szkółek leśnych, trawiastych lotnisk, ziemnych konstrukcji hydrotechnicznych oraz obiektów sportowych.

Jeśli znajdziemy kreta na takich terenach można go przenieść albo wypłoszyć nie narażając się na sankcje- powiedziała rzeczniczka Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie Agata Antonowicz. Nie wolno natomiast przeszkadzać kretowi w innych miejscach. I, jak podkreśliła rzeczniczka, w żadnym wypadku nie wolno zabić kreta. Może za to grozić grzywna do 5 tys. zł a nawet areszt. O karze decyduje sąd. Właściwie jedynym humanitarnym sposobem na pozbycie się kretów z ogrodu jest położenie siatki zabezpieczającej. Rozwija się ją na podłożu, przysypuje ziemią i na tym sieje się trawę. Kret nie potrafi przebić się przez tę siatkę na powierzchnię, więc nie robi kopców. Ale ta metoda jest dość droga. Wprawdzie siatka kosztuje  5-6 zł za metr kwadratowy, ale jej  położenie w ogrodzie jest na tyle skomplikowane, że trzeba do tego zatrudnić specjalistę. A to może kosztować nawet kilka tysięcy złotych.

Za to w internecie jest mnóstwo porad, w jaki sposób odstraszyć kreta. Możliwości jest mnóstwo, od urządzeń emitujących ultradźwięki, przez różne chemikalia i wiatraczki, aż po porady w rodzaju "zrób to sam". Można np. wepchnąć do kopca zwinięte w kulkę ludzkie włosy, posypywać ziemię pieprzem albo polewać wodą, w której moczyły się resztki papierosów. Ale raczej wątpliwe, czy któryś z tych sposobów przyniesie spodziewany długotrwały efekt. Te sposoby raczej nie są skuteczne, ale przynajmniej nie krzywdzą zwierzęcia. W internecie są jeszcze pomysły na bardziej radykalne rozwiązania. Są to mechaniczne pułapki, które uśmiercają krety, są też specjalne petardy, które wpycha się do kopca albo środki chemiczne, które nie tylko odstraszają zapachem, ale zagazowują zwierzę.

Są też firmy, którym  nie  przeszkadza to, że krety są pod ochroną i spokojnie je tępią. Trzeba jednak pamiętać, że właśnie za to można się narazić na grzywnę albo areszt. Może więc lepiej  do kopców w ogródku zwyczajnie się przyzwyczaić, albo pokochać krety w myśl starej zasady, że czego nie da się zmienić, trzeba pokochać.