Władze uzdrowisk i terenów turystycznych apelują do minister edukacji narodowej, żeby wprowadzono na wzór ferii zimowych ruchome terminy letnich wakacji i wydłużono je do trzech miesięcy

Związek Miast Polskich, do którego należą prezydenci i burmistrzowie większości kurortów nadbałtyckich i górskich, od lat, na razie bezskutecznie, zabiega o zmianę ustawy o szkolnych wakacjach. Pomysł popierają m.in. prezydenci Sopotu i Kołobrzegu.

Proponują oni, żeby wakacje rozpoczynały się 15 czerwca i trwały do 7 września. Ale nie oznacza to, że uczniowie mieliby trzy miesiące wakacji. Projekt bowiem zakłada, że byłyby one podzielone na turnusy, tak jak ma to miejsce w przypadku zimowych ferii. Co rok następowałaby zamiana terminów, żeby nikt nie poczuł się pokrzywdzony.

Resort edukacji dotychczas udawał, że nic o tym nie wie, ale może się zmienić i to z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, bo rozpoczyna się reforma systemu szkolnictwa. Po drugie za sprawą programu „Rodzina 500+” coraz więcej Polaków wyjeżdża na wakacje, a wiele dzieci po raz pierwszy w swoim życiu widzi góry czy morze. A to oznacza, że tamtejsze kurorty już od zeszłego roku przeżywają prawdziwą inwazję i nic nie wskazuje na to, żeby w kolejnych sezonach miało się to zmienić.

Turystów będzie przybywało, bo sprzyja też temu obawa przed zagrożeniem terrorystycznym w krajach zachodniej Europy oraz w tzw. ciepłych krajach basenu Morza Śródziemnego, gdzie Polacy najchętniej wypoczywali. Żeby więc rozładować nieco ruch turystyczny i trochę zmniejszyć tłok na plażach czy szlakach górskich, dobrze by było wprowadzić takie zmiany. 

Na pewno skorzystałaby na tym branża turystyczna. Właściciele ośrodków wypoczynkowych, pensjonatów, restauracji itp. z pewnością zarobiliby nawet o połowę więcej. Zmniejszyłoby się też bezrobocie, bo wydłużenie okresu wakacyjnego umożliwiłoby zatrudnienie większej ilości osób w miejscowościach wypoczynkowych. Niektórzy są zdania, że przyczyniłoby się to również do spadku cen za pobyt w hotelach i pensjonatach oraz wszelkich usług, ale to nie jest już takie pewne.

Korzyści miałyby również zakłady pracy, bo więcej pracowników decydowałoby się na urlop w czerwcu czy wrześniu, odciążając lipiec i sierpień. Nie można też zapominać o tym, że turystyka to jedna z najbardziej dochodowych gałęzi gospodarki, w której pracuje najwięcej ludzi.

Letnia pogoda trwa coraz dłuższej

Jednak to, co byłoby korzystne dla branży turystycznej, wcale nie musi być dobre dla uczniów i ich rodziców. Przecież termin wakacji wiąże się z tym, że w lipcu i sierpniu mamy najładniejszą pogodę. W ciągu ostatnich 10. lat mieliśmy najcieplejsze sezony letnie w całym okresie powojennym. Ostatnie chłodne lato mieliśmy w 1996 roku, a więc prawie 20 lat temu. Oczywiście zdarzają się chłodne i mokre okresy, ale ograniczają się one do kilku tygodni, a nie jak niegdyś, do całych miesięcy i kwartałów.

Nie tylko lipiec i sierpień zdecydowanie się ociepliły, lecz również czerwiec i wrzesień. Lato pod względem termicznym zaczyna się coraz wcześniej i coraz później kończy. To właśnie dlatego czerwce bywają upalne, a i we wrześniu bardzo często jest ciepło i słonecznie.

Co więcej, w ostatnich latach systematycznie zwiększa się przybywa wrześniowych urlopowiczów. Choć w większości w tym miesiącu plaże odwiedzają osoby starsze, pary i single, to jednak dzięki nim sezon urlopowy zaczyna się przedłużać. W dodatku poza sezonem jest mniej tłoczno i taniej.

Czerwiec i wrzesień z udaną aurą?

Czy zatem warto przedłużyć wakacje na czerwiec?  Na ostatnich 10 czerwców aż sześć było ciepłych, dwa były w normie i dwa były chłodne. W zeszłym roku czerwiec był bardzo gorący, a tegoroczny może się okazać chłodniejszy, ale na tle lat to wyjątek. Z kolei w 2013 roku czerwiec w wielu miejscowościach przyniósł najwyższe temperatury w całej historii pomiarów. Np. na Mazurach po raz pierwszy w czerwcu odnotowano 33 stopnie, a na Kasprowym Wierchu w Tatrach 22 stopnie.

No i wrześnie, czy mogą być równie ciepłe?  Wśród 10 ostatnich wrześni w czasie sześciu średnia temperatura była powyżej wieloletniej normy. Było nie tylko ciepło, ale nawet bardzo ciepło. Dwa wrześnie były nadzwyczaj ciepłe. Jeden był normalny pod względem temperatury. Z kolei trzy wrześnie były chłodne, w tym dwa bardzo chłodne.

Nie ma się więc czym martwić wybierając na wypoczynek czerwiec albo wrzesień. Naturalnie, nadal najcieplejszymi miesiącami będzie lipiec i sierpień. W przypadku lipca ostatni chłodny miesiąc zdarzył się w 2004 roku, a ostatni chłodny sierpień przyszło nam spędzać w 2005 roku, czyli przeszło dekadę temu.

Kiedy nowe terminy wakacji wejdą w życie?

Na razie nie wiadomo czy ministerstwo edukacji zgodzi się na zmianę terminów wakacji. Przez kilka ostatnich latach temat był omijany przez rząd szerokim łukiem. Możliwe, że resort zechce wprowadzać te zmiany małymi kroczkami. Przedstawicielom Związku Miast Polskich udało się już przywrócić wcześniejszy początek wakacji, w przedostatni piątek czerwca, a więc o tydzień.