- Nie dam rady, to zbyt trudne, nie jestem w stanie podnieść się po porażce – mówi moja klientka. Niedawne przykre wydarzenia doprowadziły ją do rozpaczy, a kolejna porażka odebrała siłę i chęć do działania. - Po co mam cokolwiek robić, jak i tak spotykają mnie nieszczęścia. Na gruzach nie potrafię budować. - Na lawie i pyle? – dopytuję. - No coś ty! Wiesz, nie mam nastroju na żarty.

Zapraszam Cię na moment na wyspę Lanzarotę, a konkretnie do tamtejszej doliny La Geria. Witają tam gości malownicze krajobrazy, a to co najbardziej przyciąga turystów to winnice, a także nietypowy sposób uprawy winorośli i związana z nimi historia.
Owe winnice powstały na gruzach, a dokładnie na pyle.
Prawie trzysta lat temu spokojne życie mieszkańców przerwała erupcja wulkanu Wyobraź sobie ludzi, którzy w panice uciekali przed płynącą lawą. Dopiero po kilku latach mogli wrócić do swoich domów, a właściwie do tego, co po nich pozostało. Nie dość, że nie mieli gdzie mieszkać, ich ziemia nie nadawała się do uprawy. Cóż bowiem może wyrosnąć na gruzach, przypominających popiół z pieca, w klimacie w którym opady deszczy są rzadkością.
Wydawało się to być totalną katastrofą, jednak mieszkańcy pomysłowo wykorzystali lawę jako surowca i użyli jej przy uprawie. Drzewa figowe, winorośle i inne drzewa owocowe posadzili w zagłębieniach pozostawionych przez płynącą lawę lub w głębokich na kilka metrów dołach wykopanych w wulkanicznym pyle, dając w ten sposób roślinom dostęp do leżącej pod nim ziemi. Dla ochrony roślin przed wiatrem użyli niskich, półokrągłych murków zwanych zocos. Kiedy okazało się, że metoda ta jest skuteczna i daje dobre rezultaty zaczęto pokrywać pozostałe, urodzajne pola warstwą wulkanicznego pyłu lub częściami wulkanicznych skał. Nocą warstwa ta dostarczała glebie wilgoci, zaś w ciągu dnia zapobiegała jej szybkiemu wyparowywaniu. Każdy z winnych krzewów uprawiany jest w osobnym zagłębieniu i chroniony od wiatru osobnym, półokrągłym murkiem, a ich zielone liście przepięknie kontrastują z dominującym w krajobrazie czarnym pyłem..
Tamtejsze wino smakuje znakomicie, a mieszkańcy nie narzekają na brak klientów, którzy przybywają z różnych rejonów świata, by obejrzeć nietypowe uprawy, delektować się trunkiem i wziąć udział w lekcji budowania na gruzach.
A co Ty bierzesz sobie z tej lekcji?


Pytania do przemyślenia:
Jak patrzysz na swoje problemy z perspektywy katastrofy mieszkańców La Gerii?
Co dobrego wnoszą do Twojego życia katastrofy?
Co możesz Ty użyć jako budulca?
Co możesz zbudować ?