Dziś mamy wyjątkowy dzień w roku, bo 14 lutego jak zawsze obchodzimy dzień zakochanych, ale tym razem mamy też Środę Popielcową. Z pozoru to dwa skrajnie różne wydarzenia, ale tylko z pozoru. W rzeczywistości, jak przekonują niektórzy duchowni miłość i post idą często w parze, bo „miłość żąda ofiary, a tam gdzie zaczyna się prawdziwa miłość, pojawi się też i cierpienie”. A ten kalendarzowy zbieg okoliczności ma ułatwić wielu zrozumienie prawdziwego uczucia.

Zgodnie z wiarą i zasadami Kościoła Katolickiego w Środę Popielcową obowiązuje ścisły post. Każdy katolik powinien też uczestniczyć w mszy świętej, na której jego głowa zostanie posypana popiołem na znak żałowania za grzechy i pokuty. Popielec rozpoczyna okres Wielkiego Postu.

Dziś mamy też Walentynki, a w Kościele Katolickim dzień św. Walentego.  Ten fakt oczywiście nie zwalnia katolików z przestrzegania ścisłego postu, choć Episkopat ogłaszał dyspensę np. w piątek 1 maja.

"Miłość żąda ofiary"

Tradycja czy moda na obchodzenie dnia zakochanych ma się nijak do Popielca, w którym to raczej zaduma i żal za grzechy powinna dominować a nie radość i zabawa. Wielu teologów uważa jednak, że ten kalendarzowy zbieg okoliczności pozwala głębiej i dojrzalej obchodzić dzień zakochanych. - W tym roku Środa Popielcowa wypada w dzień zakochanych, czyli Walentynki. To znamienne, bo religia chrześcijańska, będąc religią miłości, uczy, że miłość żąda ofiary, a tam gdzie zaczyna się prawdziwą miłość, pojawi się też i cierpienie. Każdy chrześcijanin, który stara się naśladować Chrystusa ukrzyżowanego, tylko przez ofiarę daje pełne świadectwo miłości Boga i bliźniego. -  pisze na łamach portalu Katolickiej Agencji Informacyjnej,  ks. Ignacy Soler. - Na pierwsze miejsce mamy możliwość ustawić nie własne sprawy i problemy, ale sprawy miłości – relacje z Bogiem, bliźnim i całym światem. Człowiek istnieje dla innych. Kochać i być kochany to wielka tajemnica człowieka. – kontynuuje teolog z KAI.

W tym roku będziemy mieć więcej połączeń różnych świąt i wydarzeń. Wielkanoc wypada 1 kwietnia, czyli w Prima Aprilis.