Polska psychiatria była latami zaniedbywana. Poprzedni rząd się nią nie zajmował, my stopniowo wprowadzamy zmiany: znacząco zwiększamy nakłady i zmienimy model tego systemu – powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Zapowiedział, że wydatki na psychiatrię w tym roku będą dwukrotnie większe niż kiedykolwiek za rządów Platformy Obywatelskiej.
Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że nakłady na psychiatrię w latach 2008-2015 wynosiły 50 - 70 mln zł rocznie; w 2016 r. wyniosły 73 mln, a w 2017 – 81 mln zł, a w tym roku mają wynieść ok. 160 mln zł.
- Psychiatria jest tematem, którego poprzednie rządy w ogóle nie tknęły. Kwoty, które w tym roku planujemy przekazać na psychiatrię, to ponad dwukrotnie więcej niż w jakimkolwiek roku rządów PO. Tym bardziej apele ministra Bartosza Arłukowicza „co z psychiatrią”, są zastanawiające – ocenił szef MZ.
Minister przypomniał, że pilotaż środowiskowego modelu opieki psychiatrycznej, który będzie oparty na tzw. centrach zdrowia psychicznego, ma się rozpocząć latem i potrwa 36 miesięcy.
Eksperci uważają, że stopniowe przechodzenie z modelu „azylowego”, który polega na izolowaniu osób z zaburzeniami zdrowia psychicznego w dużych szpitalach psychiatrycznych, na model środowiskowy jest zgodny z kierunkami reform psychiatrii w państwach rozwiniętych.
Szef MZ poinformował, że w resorcie trwają prace nad zwiększeniem wycen w psychiatrii. - Jesteśmy dosyć zaawansowani w tych pracach. Podnosimy wycenę świadczeń w psychiatrii o 4 proc. i 6 proc. – powiedział.
Odnosząc się do sytuacji w szpitalu psychiatrycznym w Choroszczy koło Białegostoku, minister przypomniał, że zwrócił się w trybie pilnym o podjęcie kontroli NFZ w tej placówce. Dodał, że ten szpital jest własnością samorządu województwa podlaskiego, a możliwość wpływu ministra na jego funkcjonowanie i decyzje podejmowane przez dyrekcję jest ograniczona. - Kiedy dotarły do nas alarmujące głosy, zarządziliśmy kontrolę merytoryczną płatnika. Szpital wizytuje w środę minister Zbigniew Król, który odpowiada za psychiatrię. Chcielibyśmy wiedzieć, jakie są tam problemy – podkreślił szef MZ.
Władze województwa i dyrekcja szpitala psychiatrycznego w Choroszczy (jednego z największych tego typu w kraju) apelowały w przeszłości do NFZ m.in. o to, żeby podwyższył cenę za tzw. punkt rozliczeniowy w psychiatrii w Podlaskiem, co mogłoby poprawić sytuację placówki. Szpital sygnalizował niedawno możliwość ograniczenia działalności, jeśli część lekarzy nie wycofa wypowiedzeń. W środę poinformowano jednak, że dyrekcja placówki osiągnęła porozumienie z lekarzami, którzy wypowiedzieli umowy o pracę, nie godząc się na niższe stawki, niż mają rezydenci.
W przygotowanej na posiedzenie sejmowej podkomisji ds. zdrowia psychicznego 20 marca informacji MZ resort zapewnił, że „poprawa sytuacji w lecznictwie psychiatrycznym jest zadaniem traktowanym priorytetowo”. Ministerstwo podnosiło, że w opinii Szumowskiego „jednym z kluczowych obszarów działań na rzecz poprawy sytuacji w psychiatrycznej opiece zdrowotnej jest zwiększenie wycen, gdyż mimo różnic finansowania w poszczególnych województwach faktem jest ogólne niedoinwestowanie”.
W informacji Narodowego Funduszu Zdrowia dla tej samej podkomisji podano, że centrala NFZ prowadzi analizy związane ze stacjonarną opieką psychiatryczną i opieką psychiatryczną dla dzieci i młodzieży. Poinformowano, że Fundusz planuje, by wydatki na świadczenia opieki psychiatrycznej i leczenie uzależnień, a zwłaszcza stacjonarne świadczenia psychiatryczne, wzrosły o około 10 proc.
Potrzebę zmian w psychiatrii sygnalizował Szumowskiemu, który objął stanowisko ministra w tym roku, m.in. Rzecznik Praw Pacjentów Bartłomiej Chmielowiec. Rzecznik wskazywał m.in. na długie terminy oczekiwania na pomoc specjalistów, złe warunki bytowe w szpitalach i niewystarczające nakłady finansowe. Sygnalizował, że z badania EZOP (Epidemiologia Zaburzeń Psychiatrycznych i Dostępność Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej) wynika, że u prawie jednej czwartej badanych (w wieku 18-64 lata) można było rozpoznać przynajmniej jedno zaburzenie psychiczne, co w odniesieniu do ogólnej populacji daje aż sześć milionów Polaków z jakąś formą zaburzenia psychcznego.