Gosia wyjechała z Ostrowa z nazwiskiem Wieteczka. Wyjechała na daleką północ, tam poznała miłość swojego życia i obecnie nazywa się Dvorakova. Nam opowiada jak wygląda życie na dalekiej północy Norwegii oraz wspomina Ostrów Wielkopolski.

O sobie mówi, że jest optymistka, która wie czego chce i twardo stąpa po ziemi. Zafascynowana zdrowym trybem życia, kochająca podróże i aktywność fizyczną pod każdą postacią, wiecznie poszukująca nowych wrażeń.
Do Norwegii pierwszy raz przyjechała na wymianę studencką do Bø i Telemark niedaleko Oslo. Tam zrobiłam pierwsze kroki na nartach biegowych, poznałam kulturę norweską i tradycje związane ze spędzaniem czasu wolnego i rekreacji w naturze tzw. „friluftsliv” . Tam też poznałam mojego przyszłego męża. Zdeno to Słowak! Nikt by nie pomyślał, że bliżej mieliśmy do siebie mieszkając w swoich krajach, a poznaliśmy się tak daleko od naszych granic.



Zadaliśmy Gosi kilka pytań na temat jej życia, samej Norwegi oraz wspomnień z rodzinnego miasta. 

Jak się żyje i mieszka w Norwegii?
Zupełnie inaczej żyje się na południu Norwegii niż na północy. Mieszkałam w obydwóch  częściach i zdecydowanie bardziej zadowolona jestem z północy. Ta część Norwegii ma o wiele więcej do zaoferowania. Życie za kołem podbiegunowym uzależnione jest w dużej mierze od warunków pogodowych, jak również od cudów natury które traktuję jako mój własny plac zabaw!. Latem słońce w ogóle nie zachodzi za horyzont,  a zimę ubarwiają kolorowe zorze polarne tańczące po niebie. Tu jest wszystko co mi potrzeba. Góry na które możesz chodzić przez cały rok, gdzie przez 10 miesięcy w roku jest śnieg więc biegówki lub ski-tury w świetle północnego słońca to moja ulubiona forma spędzania czasu wolnego. 

Czym ten kraj różni się od Polski.
Naturą i mentalnością. Ludzie są zupełnie inni niż w Polsce. Systemem edukacyjnym który pomaga Ci stać się ekspertem w jednej konkretnej, interesującej Cię dziedzinie. Studia magisterskie kończą tylko wybrani, i nie każdy potrzebuje ich do tego żeby pracować w sklepie. Również różni się warunkami pracy. Norwegowie mają powiedzenie że każdy jest równy- i tak właśnie wszyscy się traktują! Nie ma stereotypów i różnic jeśli chodzi o kelnera czy urzędnika. Wszyscy są równi i to bardzo mi się podoba! Ponadto Norwegowie cenią sobie czas wolny i tu o wiele mniej się pracuje! Każdy ma prawo na długie wakacje! Dlatego czas wolny w moim przypadku to góry, narty i trekking, a chęć podzielenia się tym z rodakami przerodziła się w stworzenie właśnie bloga o życiu za kołem podbiegunowym :)


Czym różnią się typowe miasteczka norweskie od takiego Ostrowa Wielkopolskiego?
Mieszkam w mieście Bodø w którym żyje ok. 50 000 mieszkańców. Na Norweskie warunki to zdecydowanie duże miasto, ba aglomeracja. Nie da się go porównać do podobnej wielkości miasta w Polsce. Mamy tutaj wszystko na co tylko możesz mieć ochotę. Od najdalej położonego na północy boiska golfowego, po cudowne stoki górskie przy samym mieście, idylliczne plaże z krystalicznie czystą wodą oferujące kajaki morskie aż po rozwinięty wachlarz kulturalnych eventów, koncertów i festiwali nocy polarnych (w ostatni weekend gościliśmy np. Stinga). Również znajduje się tu arktyczna biblioteka, ponad 20 klubów fitness i wszelkiego rodzaju restauracje: tajska, indyjska, oczywiście również norweska, znajdziesz tu nawet turecki kebab. Co ciekawe nasze miasto startuje do miana Europejskiej Stolicy Kultury w przyszłych wyborach. Kultura jest bardzo ceniona i priorytetowania w życiu każdego Norwega. Dlatego każda szkoła, instytucja, nawet molo zaopatrzone są w rzeźby, statuy, pomniki, czy lokalne rękodzieła. W mieście wyznaczona jest nawet trasa szlakiem lokalnych artystów gdzie turyści i dzieci w wieku szkolnym obowiązkowo uczestniczą w wycieczkach kulturalno-artystycznych.


Najciekawsza Twoja przygoda w Norwegii?
Jest ich mnóstwo – dlatego powstała Gazela w Laponii.
1) Pracując nad projektem rozwoju bilateralnej współpracy pomiędzy Polską i Norwegią, nawiązałam kontakt z Poznaniem. Ministerstwo Zdrowia przyznało nam fundusze i udało nam się nawiązać dwustronną współpracę w temacie zmniejszanie różnic społecznych w zdrowiu mieszkańców. Pół roku przygotowań i pracy nad projektem zaowocowało w obustronnej wizycie studyjnej. Dopiero gdy delegacja z Poznania przybyła za koło podbiegunowe, dowiedziałam się że główna koordynatorka po stronie polskiego partnera pochodzi również z Ostrowa Wielkopolskiego. :)  

2) Pracując jako trener personalny poznałam bardzo dużo ludzi i z większością z nich zaprzyjaźniłam się, ale jedna przyjaźń przetrwała lata. Otóż, Norwegowie są bardzo aktywni fizycznie i nawet w wieku 76 lat chodzą na biegówki, trekkingi i nawet trenują min. 2 razy w tygodniu ze swoim osobistym trenerem - jak w przypadku jednej z moich pierwszych klientek pani Kirsten. To właśnie z nią szczególnie się zaprzyjaźniłam. Tak że stała się moją norweską babcią. Zawsze odwiedzamy się przy każdej możliwej okazji czy w święta. Dostaję od niej  domowej roboty smakołyki (np dżemiki zrobione z malin nordyckich, norweskie naleśniki lefse, rybne zraziki: fiskekaker itp). Co roku razem jeździmy na wakacje. My jestesmy zapraszani do nich do domku letniskowego położonego przy samym wybrzeżu, gdzie świetnie się bawimy w ich towarzystwie. Zwiedzamy, chodzimy po górach, łowimy ryby z motorówki,  czasem nawet opalając się na samej motorówce. To właśnie oni nauczyli nas norweskiej kultury i tradycji, - dali zasmakować typowych potraw i opowiedzieli większość mrożących krew w żyłach historii jak żyło się tu przed odnalezieniem oleju.
3) Jak tylko przeprowadziliśmy się na północ, zamieszkaliśmy w  drewnianej chatce w środku norweskiej dziczy, 50 km do najbliższego miasta. Był to agroturystyczny kompleks domków turystycznych gdzie właściciele mieli 20 husky i 2 lamy. Był środek lata, a domki położone głęboko w górach, w lesie, by wyjść na spacer musieliśmy  biec co sił w nogach. Dlaczego? Nie, nie goniły nas lamy, ale plaga bezlitosnych komarów!Tak właśnie wygląda tu lipiec! I tak właśnie zaczęliśmy naszą przygodę za kołem podbiegunowym.  Na więcej przygód zapraszam do Gazeli w Laponii (www.gazelawlaponii.pl)

.      
Wyjazd zmienił Twoje życie. Tam poznałaś swojego męża i to tam układasz sobie życie. Jak wygląda Twój dzień w Norwegii?
Z racji tego iż pracuję w Urzędzie Wojewódzkim i godziny pracy od poniedziałku do piątku sa urzędowe ( 8-15) każdy pracownik ma przyznany czas w pracy na aktywność fizyczną.  Dzięki temu często ćwiczę, a po pracy chodzimy na trekking w świetle północnego słońca w lecie albo na biegówki w zimie. Moja praca wiąże się z częstymi podróżami, dlatego często podróżuję po Norwegii, a w ostatnim czasie również  do Polski. Oczywiście są też dni kiedy uwielbiam wtulić się w sofę z książką, herbatą i kocykiem z widokiem na wzburzone morze i szalejącą wichurę za oknem bo tak właśnie wygląda za kołem podbiegunowym na przełomie jesieni i zimy. To właśnie wtedy najwięcej powstaje wpisów na bloga, z chęcią wspominam ciepłe lato gdy za oknem szaleje sztorm.


Co najlepiej wspominasz z Ostrowa i jak często wracasz w rodzinne strony?
Najlepiej wspominam wakacje spędzone na basenie Olimpijskim w gronie szalonych koleżanek, rodzinne festyny na Piaskach oraz zakręcone lody na Raszkowskiej! Pychota!
Nie mogłabym tu nie wspomnieć ciepła domowego ogniska i ulubionego serniczka mamusi który nigdzie indziej nie smakuje tak dobrze jak w domu!
W Ostrowie nie mieszkam już od czasów studenckich, ale uwielbiam wracać tam za każdym razem jak tylko pojawiam się w Polsce.  Ostrów to mój punkt odniesienia. Moja baza. Tu czuję się jak w domu. W tym roku dzięki wyjazdom służbowym do Polski w Ostrowie byłam praktycznie co drugi miesiąc. Zawsze odwiedzając ukochanych rodziców, siostrę i przyjaciół. To właśnie tu czuję się jak w domu. Poranna kawa u rodziców w ogródku smakuje najlepiej. Uwielbiam to miejsce. Ostrów bardzo prężnie się rozwija, idzie z falą nowoczesności, otwiera się na nowe pomysły co bardzo mi się podoba. Dlatego często pokazuję go moim znajomym Norwegom  i chyba każdy już ma ochotę tu przyjechać :)

Poniżej krótki filmik z weekendowego wypadu na łono natury w Norwegii:




Więcej informacji i przygód Gosi znajdziecie na jej blogu: Gazela w Laponii