To było starcie drużyn, które przegrały dwa ostatnie mecze. Ostrowianie ulegli kolejno Enei Astorii Bydgoszcz oraz Stelmetowi Enea BC Zielona Góra, z kolei HydroTruck przegrał ze Śląskiem Wrocław i Startem Lublin. Ten pojedynek, który niestety może aspirować do najgorzej wyglądającego meczu sezonu, wygrała Stal. Ostrowianie triumfowali 59:51. Zanim jednak obie ekipy zagrały pierwsze posiadanie, 24 sekundami ciszy uczczono pamięć Kobego Bryanta.

Od początku obie drużyny borykały się ze słabą skutecznością. Trochę lepiej pod tym względem wyglądała Stal, toteż po nieco ponad 5 minutach prowadziła 12:5 – HydroTruck był wówczas 2/9 z gry. Trzeba też wspomnieć, że od początku ostrowianie męczyli na różne sposoby Adriana Boguckiego (ostatecznie rozegrał bardzo dobry mecz), który starał się odgryzać głównie na ofensywnej desce i w obronie, masując się z Darnellem Jacksonem. W ostatniej akcji, równo z syreną, za trzy trafił Jakub Garbacz i miejscowi prowadzili różnicą 11 oczek. Radomianie byli 4/18 z gry.

W drugiej ćwiartce w dalszym ciągu oglądaliśmy indolencję w ataku – zwłaszcza po stronie gości. W związku z tym worek z punktami rozwiązał się dopiero po 3 minutach. Radomianie zaczęli łapać rytm mniej więcej w połowie kwarty – Stal pudłowała, ale utrzymywała przewagę. Końcówka kwarty należała jednak do ekipy z Ostrowa – ostatnie 3 minuty miejscowi wygrali 9:5. Radom rzucił do przerwy tylko 21 punktów na skuteczności 9/32, z czego 5 rzutów (na 7 prób) trafił Adrian Bogucki – center zakończył pierwszą połowę z linijką 10 pkt./10 zb.



Radom zaczął drugą połowę od serii 12:3, a Adrian Bogucki zdobył 7 z 12 oczek. Cyk. Mike Taylor powinien postawić wykrzyknik przy nazwisku młodego centra – oby więcej takich spotkań! Trener Majewski wziął przerwę po serii HydroTrucka i kilkanaście sekund po timeoucie za trzy trafił Jay Threatt, ale to by było na tyle, jeśli chodzi o pozytywy w tej kwarcie. Stal stanęła, a Carl Lindbom przypomniał sobie jak trafiać i w 3 kwarcie rzucił trzy trójki. Jedna z nich, na niespełna 2 minuty przed końcem 3q, zmniejszyła deficyt Radomia do 2 punktów. W następnych akcjach Marcin Piechowicz dwukrotnie okazał się najsprytniejszy w strefie podkoszowej i goście wyszli na prowadzenie.



Czwartą kwartę oba zespoły zaczęły zza linii 6,75m i Stal wróciła na prowadzenie. Sporo było niecelności i chaosu, ale końcówka należała do gospodarzy. Nikola Jevtović dobił niecelny rzut Dambrauskasa na niespełna półtorej minuty przed końcem i podopieczni Łukasza Majewskiego mieli 7 oczek przewagi i nie oddali zwycięstwa. Radomianie zdobyli zaledwie 2 punkty w ostatnich 5 minutach meczu, a Rod Camphor skończył mecz na skuteczności 0/11 z gry. Ławka Stali wypunktowała rezerwowych z Radomia 24:7.



BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski – HydroTruck Radom 59:51 (20:9, 14:12, 9:24, 16:6)



Stal: Threatt 11 (3x3), Szymkiewicz 10, Mokros 9, Jevtović 7, Garbacz 6, Dylewicz 5, Żołnierewicz 5, Jackson 4, Dambrauskas 2.

HydroTruck: Bogucki 21 (14 zb.), Trotter 12 (3x3), Lindbom 11 (3x3), Piechowicz 4, Wątroba 3.



fot. Rafał Jakubowicz