Mimo wcześniejszych zapewnień pełniącego obowiązki prezesa ŻKS Ostrovii - Michała Szymczaka, klub nie przystąpi w przyszłym roku do rozgrywek ligowych na żadnym szczeblu. Dług okazał się zbyt duży, by ostatecznie się z nim uporać przed procesem licencyjnym.

Początkowo mówiło się o długu w granicach 700 tysięcy złotych. Taka kwota zdaniem sterników ostrowskiego klubu, przy pomocy miasta i sponsorów dawała nadzieje na utrzymanie żużla na poziomie ligowym w Ostrowie Wielkopolskim. Niestety, ostatecznie zadłużenie okazało się znacznie większe, bo przekracza ono ponad milion złotych. Na zarobione w trakcie sezonu pieniądze czekają między innymi bracia Szczepaniakowie, Mateusz Borowicz czy lider drużyny - Rune Holta

Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dniach kibice żużla w naszym mieście mogą spodziewać się komunikatu o ogłoszeniu upadłości przez Żużlowy Klub Sportowy Ostrovia. Co to oznacza, wszyscy doskonale wiemy. Czy banicja ostrowskiego ośrodka na żużlowej mapie Polski potrwa tylko rok? Czas pokaże. 

Istnieje jednak nadzieja, że na wiosnę na Stadionie Miejskim usłyszymy ryk maszyn żużlowych. Betard Sparta Wrocław od kilku tygodni poszukuje toru, na którym będzie mogła rozgrywać swe mecze domowe. Sternicy klubu z dolnego śląska wahają się między Opolem, Poznaniem a Ostrowem. W zaistniałej sytuacji wybór wydaje się więc oczywisty, jednak na oficjalne informacje będzie trzeba jeszcze trochę poczekać.