Policjanci zatrzymali mężczyznę który trzykrotnie oblał drzwi wejściowe do mieszkania, uszkadzając je. Wartość strat to prawie 2000 zł. 57-latek teraz odpowie za swój czyn przed sądem. Grozi mu kara do 5 lat więzienia.

Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Krotoszynie już w maju odebrali pierwsze zgłoszenie o zniszczeniu mienia, drzwi wejściowych do jednego z domu w Krotoszynie. Wówczas zgłoszenie dotyczyło oblania drzwi wejściowych do domu zgłaszającej cieczą, która zapachem i konsystencją przypominała olej napędowy. Policjanci przyjęli zawiadomienie od pokrzywdzonej, przeprowadzili oględziny miejsca zdarzenia i intensywnie pracowali nad ustaleniem sprawcy tego uszkodzenia.

Po pewnym czasie sytuacja się powtórzyła - we wrześniu i w listopadzie znowu doszło do oblania pewną substancją tych samych drzwi. Pokrzywdzona w międzyczasie uzbroiła dom w kamery i skierowała je na drzwi wejściowe. Zarejestrowały one dwa przypadki jak mężczyzna wieczorem przychodził z kanistrem i oblewał drzwi oraz próg nieustaloną substancją. Policjanci zabezpieczyli monitoring z wizerunkiem sprawcy oraz inne ślady. Funkcjonariusze zaczęli sprawdzać zdobyte informacje oraz szukać mężczyzny z nagrania, przeprowadzili wiele rozmów z osobami, które mogły mieć informacje o tym zdarzeniu. W międzyczasie pokrzywdzona opublikowała nagrania z jej monitoringu na portalu społecznościowym z prośbą o identyfikację sprawcy. Na podstawie tych nagrań i informacji zdobytych przez policjantów udało się ustalić sprawcę uszkodzenia mienia.

Okazał się nim 57-letni mieszkaniec powiatu krotoszyńskiego. Mężczyzna usłyszał zarzut uszkodzenia mienia – drzwi wejściowych, których straty wynosiły prawie 2000 zł. Jak się okazało to 57-latek omyłkowo oblewał drzwi tego mieszkania, myśląc że mieszka tam jeszcze osoba z którą miał konflikt w przeszłości.

 TVN24 podaje, że był to jego kolega, który w latach 90., a więc 30 lat temu, w trakcie kłótni nazwał go "złodziejem i konfidentem". 57-latek po tylu latach postanowił zemścić się na swoim koledze. Nie wiedział jednak, że kolega już nie żyje, a w domu mieszkają zupełnie inni ludzie.

Teraz za swój czyn odpowie przed sądem. Za to przestępstwo grozi kara więzienia od 3 miesięcy do 5 lat