Przyroda rządzi się swoimi prawami. I chociaż dla człowieka takie zachowanie może wydawać się szokujące to w świecie zwierząt przetrwać mogą tylko najsilniejsi, dlatego często potomstwo, które nie ma szans na przeżycie lub będzie obciążeniem skazywane jest na śmierć. Świadkami takiego zachowania byli obserwujący przygodzickie bociany internauci. W czwartek 21 maja przed południem z gniazda jeden z dorosłych wyrzucił najmniejsze ze swoich dzieci.

Zginął najmniejszy i najmłodszy z piątki, która wykluła się ze złożonych w tym roku jajek. Już kilka dni temu internauci, także nasi czytelnicy, pisali, że jeden z młodych jest wyraźnie pomijany przy karmieniu i prosili o interwencję oraz jego dokarmianie. W czwartek byli świadkami brutalnych, ale częstych praw natury. - Dorosły bocian musiał wiedzieć o młodym coś, czego my nie wiemy, skoro opiekując się do tej pory wzorowo swoim potomstwem, podjął tak drastyczną decyzję. To kolejny suchy rok; postępując w ten sposób, rodzic zwiększył szanse pozostałych silniejszych piskląt na przeżycie. Przykre to, ale bociania logika jest inna od naszej, ludzkiej i trzeba to zaakceptować – informują w internecie twórcy projektu dzięki, któremu można podglądać życie Przygody i Dziedzica, czyli bocianów gniazdujących w sezonie letnim na kominie starej kotłowni urzędu gminy w Przygodzicach.

Podglądanie ptaków trwa 15 lat. I ma pokazać, jak żyją bociany i pozwolić poznać ich sekrety. A te nie zawsze są radosne, co para udowodniła, pozbywając się najsłabszego z potomków. I chociaż internauci zastanawiali się, czy można pomóc małemu boćkowi to projekt zakłada, że człowiek nie interweniuje w życie w gnieździe lub robi to bardzo rzadko.