Piwa bezalkoholowe nie od dzisiaj znane są na rynku, a grono ich smakoszy stale się powiększa. Ten napój bezalkoholowy rodzi jednak pewien problem, który paradoksalnie nie wynika z błędów legislacyjnych. Powodem jest po prostu nierozumienie przepisów prawnych.

Piwo bezalkoholowe – czym tak naprawdę jest?

Napój, który zawiera alkohol, zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, to „…produkt przeznaczony do spożycia zawierający alkohol etylowy pochodzenia rolniczego w stężeniu przekraczającym 0,5% objętościowych alkoholu…”

W związku z powyższą definicją, piwo bezalkoholowe jest takim samym napojem jak sok pomarańczowy czy też Coca-Cola, gdyż zawiera 0,5% alkoholu lub mniej. Niestety nie wszyscy stosują się do powyższych norm, tak jak w przypadku Lidla. Zakładał on, że piwo bezalkoholowe to alkohol, domagając się okazania dowodu osobistego przy próbie jego zakupu. 

Piwo bezalkoholowe jest w pewien sposób tematem tabu. Eksperci mówią, że powodem tego jest przedrostek „piwo”, jak i bliźniaczo podobne opakowanie. Ma to ogromny wpływ na wyobraźnię odbiorców, którzy utożsamiają je z alkoholowym odpowiednikiem. Zobrazować to można na przykładzie małoletnich. Praktycznie żaden rodzic nie spakowałby 6-latkowi do plecaka bezalkoholowego „radlera”. To samo tyczy się kierowców, którzy niechętnie ostentacyjnie piją ten napój z butelki, wyruszając w trasę.

Piwo bezalkoholowe a praca

Według artykułu 108 paragraf 2 ustawy Kodeks pracy, jest kilka czynników, które mogą być powodem zwolnienia pracownika. 

Przede wszystkim jest to nieprzestrzeganie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy lub przepisów przeciwpożarowych. Kolejnym powodem jest opuszczenie pracy bez usprawiedliwienia, stawienie się w niej w stanie nietrzeźwości lub spożywanie alkoholu w czasie wykonywania obowiązków.

Faktem jest, że ten paragraf nie zawiera informacji o spożywaniu napojów bezalkoholowych. Nastręcza to pewnych trudności w zrozumieniu, ponieważ nie ma na ich temat jasno określonych wytycznych. Orzecznictwo w tej materii milczy.

Przepisy, które dotyczą spożywania alkoholu, są quasi-superfluum, bo bardzo podobne regulacje znajdują się w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, w której… również nie istnieje definicja alkoholu.

W 2000 miała miejsce sytuacja, gdzie przywrócono do pracy pracownika, po tym, jak został zwolniony dyscyplinarnie za wypicie piwa bezalkoholowego. Od tamtej pory jednak przepisy nadal nie zostały doprecyzowane, a temat nieustannie nastręcza trudności. 

Chociaż w teorii, wygląda na to, że można pić piwo bezalkoholowe w pracy, jest jeszcze kwestia regulaminu pracy i wewnętrznych ustaleń. Jeśli pracodawca kategorycznie tego zabroni, ma do tego prawo, gdyż on również jest w tej dziedzinie władny. 

Koniec końców – jest to temat rzeka i nie wiadomo, kiedy zostanie rozstrzygnięty definitywnie.