Ponownie spore problemy mają mieszkańcy bloków przy ulicy Szamarzewskiego, którzy nie mogą korzystać ze skrótów i muszą nadrabiać kilkaset metrów by dojść do swoich mieszkań.

Mowa o przejściu z ulicy Gminazjalnej przez osiedle na ul Szamarzewskiego do Urzędów: Miasta, Gminy i Starostwa Powiatowego i Kina Komeda.
Inwestor postanowił po raz kolejny ogrodzić swój prywatny teren odcinając dojazd do posesji od strony ul ks Kompałły, jak się okazuje miał do tego realne podstawy, gdyż władze miasta mimo obietnic nic sobie z nich nie robią. 

Problem z zagrodzonym terenem przy ulicy Szamarzewskiego ciągnął się od 2015 roku, kiedy to prywatny inwestor ogrodził swoją własność. 
W 2018 roku przed wyborami Prezydent Klimek ogłosiła, że dzięki niej sytuacja się poprawi. 

- Moim zdaniem każda rzecz, która dotyczy mieszkańców miasta staje się sprawą urzędu i prezydenta, tym bardziej, że mieszkańcy osiedla bardzo często i w wielu rozmowach informowali mnie o tym problemie. Zapewniałam ich wówczas, że zrobię wszystko, aby problem ten rozwiązać. Przeprowadziliśmy zatem procedury związane z podziałem tych gruntów. Teraz realizowany będzie proces związany z przejęciem tej części przez miasto. Do jego zakończenia właściciel gruntu zgodził się na udostępnienie przejścia mieszkańcom. Od dziś przejście jest otwarte – mówiła przed ostatnimi wyborami Beata Klimek, prezydent Ostrowa Wielkopolskiego. (styczeń 2018 rok) 

Na mocy specustawy władze miasta miały przejąć część gruntów od inwestora oraz spółdzielni mieszkaniowych, jednak mimo publicznych deklaracji przez 2 lata władze miasta nic w tym kierunku nie zrobiły. 
Co więcej- organ będący bezpośrednio pod Panią Prezydent wysyła pisma do inwestora, że ma posprzątać teren oraz kosić na nim trawę. 





Cierpliwość inwestora do władz miejskich skończyła się na początku bieżącego roku, gdyż przez 2 lata władze miejskie nic w tym kierunku nie zrobiły. Właściciel gruntu mimo, iż ma pozwolenie na budowę w tym miejscu ma związane ręce i czeka na decyzję ze strony urzędu. 
Dodatkowo urzędnicy pobierają podatek od tego gruntu w wysokości około 20 tysięcy złotych rocznie czyli przez ostatnie 5 lat sporu inwestor zapłacił miastu około 100 tysięcy złotych. 

Od kilku dni przejścia w tym miejscu nie ma: