Nawet 5 lat więzienia grozi mężczyźnie, który doprowadził do środowego pożaru jednej z altanek na terenie ogródków działkowych przy ul. Kąpielowej w Ostrzeszowie. Policja podała więcej szczegółów tego niecodziennego zdarzenia.

Jak już informowaliśmy, domek zaczął się palić 6 lutego po godzinie 10.00. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że fakt ten zgłosił służbom sam sprawca. Skierowani na miejsce funkcjonariusze nikogo już jednak nie zastali. W tej sytuacji do akcji ruszył przewodnik z psem tropiącym, który bardzo szybko chwycił trop i znalazł osobę przebywającą wcześniej w rejonie pożaru. Okazało się, że to dobrze znany Policji, posiadający bogatą przeszłość kryminalną, mężczyzna. Podobnie jak już wielokrotnie w przeszłości, i tym razem włamał się do altanki w celach rabunkowych. Skąd więc ogień? O tym Agnieszka Szołdra z Komendy Powiatowej Policji w Ostrzeszowie.
-Jak się tłumaczył, chciał się ogrzać, robiąc ognisko w środku altanki, podpalając firanki i inne znajdujące się tam przedmioty. Następnie przemieścił się do drugiego budynku na ogródkach działkowych, do którego również się włamał. 
Widząc, co się dzieje mężczyzna oddalił się z miejsce pożaru, a następnie zadzwonił na Straż Pożarną. Wkrótce został jednak namierzony i zatrzymany. Teraz, za zniszczenie cudzego mienia grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. O złagodzenie kary z pewnością nie będzie łatwo, chociażby z powodu licznych kradzieży, jakich dopuszczał się w minionych latach. Dodajmy, że według Policji szacunkowa wartość strat spowodowanych przez pożar to co najmniej 5 tysięcy złotych.