Makabrycznego odkrycia dokonali strażacy w Międzyborzu na Dolnym Śląsku. Po wejściu do mieszkaniu, z którego dochodził tylko płacz dzieci, znaleźli zwłoki kobiety. Nie wiadomo jak długo 5-letni chłopiec i 3-letnia dziewczynka przebywali z martwą matką. Nie wiadomo też, jak długo jeszcze trwałby ten horror, gdyby nie zalali wodą mieszkania poniżej.

Tragiczne wydarzenia rozegrały się we wtorek w Międzyborzu. Lokatorka jednego z budynków zauważyła, że w mieszkaniu kapie jej z sufitu woda. Wszystko wskazywało na to, że zalała ja sąsiadka z góry. Niestety, z mieszkającą piętro wyżej kobietą nie można było nawiązać kontaktu. Drzwi do jej mieszkania były zamknięte, a ze środka dochodził tylko płacz dzieci.

Gdy strażacy siłą weszli do mieszkania, przeżyli szok. Według nich na łóżku leżała martwa 38-letnia kobieta. Przy niej były zapłakane, przestraszone i bardzo głodne dzieci - 3-letnia dziewczynka i 5-letni chłopiec. Z kranu w łazience lała się odkręcona woda, przeciekając do mieszkania na dole.

Według ratowników kobieta musiała nie żyć już od dłuższego czasu, bo na jej ciele uwidoczniły się już plamy opadowe. Nie wiadomo jednak, kiedy dokładnie zmarła. Na to pytanie odpowie zlecona sekcja zwłok. Nieznane są także jeszcze przyczyny śmierci 38-latki. Wstępnie wykluczono jednak udział osób trzecich, bowiem drzwi do mieszkania były zamknięte od środka.

Dzieci 38-latki trafiły pod opiekę rodziny. Dokładne okoliczności i przyczyny zdarzenia wyjaśnia teraz policja.