Moja mama właśnie została obdarowana przez los wielką szansą! Szansa na drugie życie! Ale zanim ją dostała, potworny los zabrał jej wszystko. Nasze życie stanęło w miejscu... Był okres, w którym uważaliśmy, że się skończyło...

Marzena Klicha

Szczęśliwa, żywiołowa energiczna kobieta, wrażliwa na ludzką krzywdę, niosąca pomoc potrzebującym, osoba, która nie potrafiła wysiedzieć 5 minut w miejscu, która dbała o dom o nas, która tworzyła piękne stroiki, butelki, wianki i torebki nagle się zatrzymała... Zatrzymały ją tętniaki w głowie, o których nie wiedzieliśmy, dowiedzieliśmy się w momencie kiedy pękły i mama leżała podłączona do aparatury podtrzymującej życie...

Diagnoza okazała się najgorsza, scenariusz, który naszej rodzinie zawalił świat. Usłyszeliśmy, że już nigdy się nie obudzi, że w pierwszej dobie po prostu odejdzie... Jednak Bóg w tym wszystkim zaplanował coś innego... Po trudnej drodze, która przeżyła, prosto mówiąc, przespała w śpiączce, zaczęła się walka o życie, pojawiały się kolejne problemy... Ale pewnego dnia mama otworzyła oczy... Kolejne dni przyniosły nadzieję, bo zaczęła reagować na polecenia lekarzy... Zaczęła nas rozpoznawać.

Marzena Klicha

Lekarze opisali jej stan bardzo ciężkim, miała nigdy nie odzyskać świadomości, miała funkcjonować na zasadzie leżenia w bezruchu, niedowład czterokończynowy... A ona teraz mimo tego, że tętniaki nadal pozostały niezabezpieczone i są ogromnym niebezpieczeństwem, zaczyna funkcjonować, zaczyna lepiej poruszać nogami mimo przykurczy. Niestety jedyną jej pozycją jest leżenie w łóżku i wózek kilka minut dziennie z wielkim towarzyszącym bólem, lecz jest tak zawzięta, by walczyć, że każdego dnia zaskakuje nas czymś nowym... Jest w stanie sama napić się z kubeczka, zjeść posiłek widelcem. Tętniaki w listopadzie mają zostać zabezpieczone i zostanie jej ostania droga do sprawności, którą jest rehabilitacja, jest ona strasznie droga stąd nasz pomysł na założenie zbiórki i wiara w ludzi o dobrym sercu, byście wpłacili, chociaż złotówkę... Są to wielkie koszty, ale mimo wszystko mamy nadzieję i nie chcemy jej zostawić z tym samej...

Marzena Klicha

Chcemy, by doszła do takiej sprawności, aby ruch nie sprawiał jej bólu, aby mogła funkcjonować... Świadomość odzyskała. Ma czasami zaniki pamięci, troszkę jej się miesza czas teraźniejszy, ale żyjemy nadzieją, że Bóg ma dla niej plan, a my musimy postarać się, by go zrealizować... Dlatego prosimy was, abyście wsparli nas w tej drodze, która miała wyglądać zupełnie inaczej. To wszystko trwa już ponad 3 miesiące, wiele mogłabym jeszcze opowiedzieć jakie przeszkody dostawała po drodze.

Mama w ciągu tych 3 miesięcy oszukała parę razy śmierć, by być i żyć, by móc cieszyć się życiem, doczekać się wnuków, których bardzo chciała i żyć tak jak na to zasługuje, a zasługuje na wiele, ponieważ jest przecudownym człowiekiem... Dziękuję!

LINK DO ZBIÓRKI [KLIK]