Teraz za niepłacenie alimentów można będzie nawet trafić na rok do więzienia, bo weszła właśnie w życie nowelizacja Kodeksu karnego, która zaostrza kary za uchylenie się od obowiązku alimentacyjnego. Przede wszystkim jednak wobec skazanych może być stosowany dozór elektroniczny.

Dzięki tej nowelizacji zniknie pojęcie uporczywego uchylania się od płacenia, które dawało furtkę do unikania zobowiązań przez wpłacanie niewielkich kwot pieniędzy. Teraz, jeśli zadłużenie przekroczy wysokość trzech okresów płatności, będzie traktowane jako przestępstwo niealimentacji.

To ważne dlatego, bo teraz ściągalność alimentów jest żenująco niska i oscyluje w granicach 19%, co sprawia, że plasujemy się pod tym względem w ogonie Europy. Teraz, dzięki zmianom dłużnicy już zaczęli się interesować zobowiązaniami wobec swoich dzieci, pytają kiedy mogą zapłacić oraz czy mogą swój dług spłacać w ratach. Po prostu, dłużnicy odczuwają nieuchronność potencjalnej kary. Zmiany w prawie są szansą na zmniejszenie ilości długów alimentacyjnych, głównie dlatego, bo wiadomo, że kary się nie uniknie. Dłużnicy mają świadomość, że niepłacenie alimentów to realne przestępstwo, za które grozi równie rzeczywista kara.

Wobec dłużników alimentacyjnych będzie stosowany głównie dozór elektroniczny, co prawodawca uważa za bardziej skuteczną karę niż więzienie. Dzięki dozorowi elektronicznemu można będzie kontrolować, co robi dłużnik w ciągu całego dnia. Jeżeli codziennie jest w tym samym miejscu, w tym samym zakładzie pracy, to znaczy, że tam pracuje więc nie może twierdzić, że nie ma dochodów.

Według danych Krajowego Rejestru Długów, długi rodziców wobec dzieci przekroczyły już 11 miliardów złotych. Przeciętnie dłużnicy to w 95% mężczyźni, mają zobowiązania o średniej wartości 35 tys. złotych.