Ostrzeszowscy policjanci ustalili mężczyznę, który zadzwonił na numer alarmowy i twierdził, że "w rzece leżą zwłoki dwóch osób". Okazało się, że był to fałszywy alarm. Zgłaszający nie uniknie jednak odpowiedzialności, za bezpodstawne wezwanie policji odpowie przed sądem.

W poniedziałek w godzinach rannych, pełniący służbę na stanowisku kierowania, oficer dyżurny otrzymał zgłoszenie o leżących w rzece zwłokach dwóch osób. Funkcjonariusze udali się pod wskazany adres - do jednej z wsi na terenie gm. Ostrzeszów. - Jednakże na miejscu nie ujawniono ani zwłok, ani zgłaszającego - mówi sierż. sztab. Marcin Parzybok, rzecznik prasowy ostrzeszowskiej komendy policji. - Szczęście w nieszczęściu było to fałszywe zgłoszenie.

Funkcjonariuszom szybko udało się ustalić tożsamość dzwoniącego. Okazał się nim 49-letni mieszkaniec gm. Ostrzeszów, który przyznał się do winy, nie potrafił jednak racjonalnie wytłumaczyć swojego zachowania. Za bezpodstawne wezwanie służb odpowie przed sądem.