Działanie szczepionek polega na wprowadzeniu do organizmu odpowiednio przygotowanej substancji pochodzącej z określonego, najczęściej patogennego mikroorganizmu, np. bakterii lub wirusa w celu wytworzenia sztucznej odporności. Odporność ta powstaje dzięki temu, że mobilizuje się układ odpornościowy, który zaczyna wytwarzać określone przeciwciała. Oficjalna wersja głoszona przez nasz system zdrowotny jest taka, że dzięki takiemu postępowaniu unika się obecnie wielu chorób zakaźnych, które kiedyś dziesiątkowały populacje ludzką. Wydaje się, że wszystko to zmierza do naszego dobra i niczego nie powinniśmy się obawiać. W czym zatem tkwi problem i niebezpieczeństwo związane ze szczepionkami, przed którymi coraz częściej ostrzegają różnego rodzaju tzw. ruchy anty-szczepionkowe?

Bezpieczeństwo szczepień

Idea szczepień wydaje się być genialna i korzystna dla zdrowia ludzi. Niestety, tak jak wszystko, za czym stoją wielkie pieniądze, szczepieniami zawładnął biznes, dla którego najważniejsze są zyski, a nie zdrowie. Big-farma dostrzegła i opanowała ogromny i rozwojowy rynek, na którym szybko można zarobić miliardy. Lobbyści tych firm przeniknęli systemy zdrowotne poszczególnych krajów, a te nakazały określonych szczepień dla „dobra” społeczeństw. W obecnej chwili firmy farmaceutyczne produkują setki różnych szczepionek, przeciwko najróżniejszym chorobom i przypadłościom. Część z nich system zdrowotny poszczególnych krajów narzuca i szczepienia te są „obowiązkowe” inne zaleca się, czyli można z nich zrezygnować. Niestety, obecnie już wiemy, że szczepienia mogą być niebezpieczne, a niekiedy stanowią ogromne zagrożenie dla poszczególnych szczepionych. Najwięcej szczepień dostają dzieci w początkowym okresie życia i to one są najbardziej narażone na powikłania poszczepienne. Zarówno z doświadczeń polskich jak i światowych wiemy, że im więcej stosuje się szczepionek tym większa częstotliwość występowania poważnych powikłań poszczepiennych, a nawet zgonów u niemowląt. W Polsce stosuje się 24 obowiązkowe szczepienia w pierwszych dwóch latach życia niemowlęcia. W Stanach Zjednoczonych tych szczepień jest już 36. Niestety, ale właśnie Stany Zjednoczone cechują się największą ilością powikłań poszczepiennych i dużą ilością zgonów związanych ze szczepieniami, a także najwyższą wśród krajów rozwiniętych umieralnością niemowląt przekraczającą 7 na tysiąc zdrowych urodzeń. Coraz częściej mówi się, że może to być związane z przeładowaniem niemowląt szczepionkami w pierwszych 24 miesiącach życia.

Skutki uboczne szczepień

Do niedawna informacji na temat powikłań poszczepiennych było niewiele. Jednakże od jakiegoś czasu pod naciskiem społeczeństwa, amerykański kongres zobowiązał instytucję monitorującą CDC (Centers for Disease Control) do publikacji danych zawierających poważne powikłania i zgony poszczepienne. Informacje zawarte na oficjalnych stronach CDC nie pozostawiają złudzeń, co do ryzyka związanego ze szczepionkami, a wszystkich szczepionkowych entuzjastów zapraszam na strony CDC. Niestety w Polsce nie prowadzi się tego typu statystyk ( Pytanie - Dlaczego?!), więc można jedynie oprzeć się na amerykańskich danych. Po szczepieniach przeciwko żółtaczce typu B, w ciągu ostatnich 18 lat mogło umrzeć w USA od 6 000 do 60 000 niemowląt. Jeśli doda się wszystkie szczepionki, które są obowiązkowe w Polsce to w USA mogło umrzeć z powodu tych szczepionek około 35 000 niemowląt. Jeśli dodamy do tego szczepionki, tzw. nieobowiązkowe jeszcze w Polsce (przeciwko pneumokokom, meningokokom) to możemy dodać następne 15000 niemowlęcych zgonów. Wynika z tego, że w samych Stanach Zjednoczonych mogło umrzeć minimum 50 000 dzieci w wyniku powikłań poszczepiennych. Powikłania poszczepienne mogą być różne i dotyczyć natury autoimmunologicznej, neurologicznej, rozwojowej jak np. autyzm, niedorozwoje umysłowe. Następstwem ich mogą być wszelkiego typu zapaści, choroby nowotworowe, a także poważne niedomogi głównych organów. Wśród chorób autoimmunologicznych, powiązanych ze szczepieniami, wymienia się alergie, artretyzm, cukrzycę typu I i cały szereg chorób demielinizacyjnych. Nie znaczy to, że wszystkie szczepienia dla wszystkich są groźne. Szczególne powinny uważać osoby, które mają zakłócone zdolności samo-oczyszczania się organizmu. Są osoby, u których układ odpornościowy wykazuje nadaktywność. Problem polega na tym, że u malutkiego dziecka możemy jeszcze nie wiedzieć o takiej przypadłości organizmu. Niebezpieczne są również zatrucia spowodowane różnego rodzaju dodatkami, które z różnych względów dodaje się do szczepionek. Jednym z najbardziej znanych dodatków, stosowanych już od kilkudziesięciu lat jest rtęć w postaci związku organicznego zwanego thimerosal. Wraz ze szczepionką rtęć dostaje się do krwi i szybko przemieszcza się do innych organów takich jak mózg, nerki, wątroba. Podczas gdy sprawne nerki i wątroba potrafią „wypchnąć” truciznę z siebie, mózg nie ma takiej zdolności i rtęć może pozostawać w nim latami, czyniąc szkody, doprowadzające do obumierania neuronów i nieprawidłowego rozwoju układu nerwowego. Trzeba pamiętać, że wszelkie trucizny, które dostają się do krwi malutkiego dziecka są szczególnie niebezpieczne, ponieważ bariera krew-mózg, w pełni wykształca się około 6 tygodnia życia.

Czy trzeba podawać aż tyle szczepionek?

W Polsce listę szczepień ustala pediatryczna lista ekspertów. Ustala ona, jakie szczepienia i w jakim okresie życia powinny zostać podane, a następnie przekazuje listę do właściwego ministerstwa. W niektórych krajach, np. w Skandynawii podaje się mniej szczepionek i dopiero rozpoczynając od 4 miesiąca życia, co znacznie zwiększa ich bezpieczeństwo. Większe bezpieczeństwo potwierdzają dane dotyczące umieralności noworodków. Umieralność noworodków w tych krajach jest o połowę niższa niż w Polsce i wynosi 3,5 zgonów na 1000 dzieci, podczas gdy w naszym kraju sięga 7, a w USA przekracza 7. Jedną z najbardziej niebezpiecznych jest szczepionka przeciwko żółtaczce typu B, którą podaje się niekiedy już w dwie godziny po urodzeniu. Na zachodzie Europy tej szczepionki nie stosuje się u tak małych dzieci. Zatem skąd „eksperci” wysnuli wnioski, co do jej stosowania u tak małych dzieci tym bardziej, że żółtaczką typu B najczęściej zaraża się podczas zabiegów chirurgicznych lub podczas współżycia płciowego.

 

Artykuł został napisany na postawie wypowiedzi Profesor doktor habilitowanej Marii Doroty Majewskiej z 2013 roku. Pani Profesor Majewska to znana biochemik i neurobiolog, która przez ponad 25 lat pracowała w USA w różnych instytucjach naukowych, m in na Uniwersytecie Harwarda oraz w Amerykańskim Narodowym Instytucie Zdrowia. Obecnie, pracując w Instytucie Psychiatrii i Neurologii kieruje zespołem badawczym, którego zadaniem jest ustalenie potencjalnych związków pomiędzy niektórymi szczepieniami a autyzmem.

Czytaj więcej …

 

TrenujZdrowie Jacek Baura

www.trenujzdrowie.pl