Na krzyżu niosę grzechy swoje, ale i wszystkich Polaków- mówi Michał Ulewiński, pielgrzym, który wczoraj szedł po na ulicach Kalisza. 27 – letni pątnik ma za sobą już 1000 kilometrów pieszej pielgrzymki i kilkaset przed sobą. Ruszył w drogę tylko z podręcznym plecakiem i 3 metrowym krzyżem.

Pielgrzym po 13.00 wszedł do Kalisza od strony ul. Częstochowskiej. Towarzyszył mu inny mężczyzna, który pomógł wędrowcowi nieść 15- kilogramowy krzyż. Obaj panowie odwiedzili sanktuarium św. Józefa i zrobili tam krótką przerwę. Michał z Warmii przeszedł całą Polskę aż na Giewont, teraz w drodze powrotnej idzie w stronę Gniezna, swoją trasą na mapie Polski chce zaznaczyć krzyż.  – Robię to jako pokutę za moje grzechy, ale i grzechy wszystkich Polaków – mówi nam pielgrzym.

- Nie naprawimy naszego państwa ani świata tylko ustawami czy workiem dodrukowanych pieniędzy. Naprawić mogą go ludzie sumienia, którzy będą kształtować siebie, swojego ducha, nie myślący ciągle o tym, jak spłacić kolejny kredyt, ale bardziej o swoim zbawieniu, bo to jest naszym celem – mówił już wcześniej serwisowi kościol.wiara.pl młody pokutnik.

- Po drodze spotykam się z dobrym słowem, z chęcią pomocy, zawsze ktoś gdy idę przez jakąś miejscowość chce mi pomóc, również tutaj w Kaliszu, mimo takiego deszczu znalazł się dobry człowiek, który mi pomaga. Śpię też u osób prywatnych. Nigdy nie wiem gdzie będę spał, to jest dość spontaniczne-  mówi Michał, który z zawodu jest cieślą.

Relację z samotnej pielgrzymki Michała można śledzić na profilu facebookowym „Państwo Boże”.

źródło faktykaliskie.pl