Po wielomiesięcznej walce z rakiem odszedł mały Marcel Samol. Niespełna dwuletni chłopiec miał guza mózgu, przeszedł kosztowne leczenie w Stanach Zjednoczonych. Niestety, choroba nie dała za wygraną i powróciła, zabierając malucha.

Ta historia poruszyła serca nie tylko mieszkańców Krotoszyna (woj. wielkopolskie), gdzie mieszkał Marcel, ale całej Polski. Gdy chłopiec miał zaledwie pół roku, okazało się, że jego małe ciałko atakuje podstępny i złośliwy nowotwór. U malucha zdiagnozowano guza mózgu.

Szansą na ratunek dla chłopca była bardzo droga terapia w Stanach Zjednoczonych. Rodzice Marcelka poruszyli niebo i ziemię, by zebrać wymagane 4 mln zł na leczenie. Dzięki pomocy obcych ludzi z całej Polski udało się. W styczniu ubiegłego roku wyleciał do Nationwide Children's Hospital w USA. Spędził tam 183 dni, a do Polski wrócił bez śladu nowotworu.

Niestety najgorszy scenariusz wrócił do rodziny i do małego Marcela. Chłopiec zmarł w sobotę 13 lutego. W czwartek 18 lutego w Krotoszynie odbył się pogrzeb chłopca. 

W dniu dzisiejszym (tj. sobotę 20 lutego)w naszej jednostce o godzinie 15:00 zostanie uruchomiona syrena alarmowa na cześć zmarłego Marcelka. Zachęcamy wszystkie jednostki do włączenia się do akcji!
#SyrenyDlaMarcela. Aniołku uśmiechaj się do nas tam z góry- piszą strażacy z OSP Raszków. 

Do apelu przyłączyło się wiele jednostek straży pożarnej. 

Dzisiaj o godzinie 15:00 słysząc syrenę alarmową nie spodziewajmy się żadnej akcji ratunkowej. Warto wtedy pomyśleć o życiu i małym Marcelu.