Znany w Ostrowie żużlowiec Nick Porsing opublikował list o skandalach do jakich dochodziło w zespole Rzeszowa. Poniżej publikujemy treść listu:

"My words translated to Polish:

Ireneusz Nawrocki i Marcin to patologiczni kłamcy.

Mój kontrakt ze Stalą Rzeszów skończył się 31 października. Przez cały okres obowiązywania kontraktu nie miałem możliwości opublikować żadnych informacji. Publikacja czegokolwiek wiązała by się z narażeniem na kary finansowe od klubu.

Jako, że mój kontrakt dobiegł końca czuję, że muszę poinformować fanów Stali Rzeszów i media o tym jaka jest prawda na temat tego co dzieje się w klubie, o Irku Nawrockim i Marcinie Janiku.

Dołączyłem do Stali Rzeszów w 2016 roku. Przez następne dwa lata musiałem słuchać kłamstw od prezesa klubu, Andrzeja Labudzkiego. Pod koniec 2017 roku, zostałem przedstawiony nowemu właścicielowi klubu i prezesowi – Ireneuszowi Nawrockiemu. Pan Nawrocki przekonał mnie do pozostania w klubie na 2018r. Powiedział mi „Jestem jednym z bogatszych ludzi w Polsce i nigdy więcej nie będziesz miał problemów w wypłatach od klubu”.

W dobrej wierze podpisałem ten kontrakt 2 listopada 2017 roku, na cały sezon 2018.

Po raz pierwszy podejrzenia dot. pana Nawrockiego i jego słów o tym, że był bardzo bogaty, pojawiły się podczas obozu treningowego w górach. Uświadomiliśmy sobie, że rachunek za hotel nie został opłacony, a wypożyczalnia nart nie była dla nas dostępna, dopóki nie zostanie opłacona. Normalnie, bogaty człowiek, zadzwonił by do hotelu i zapłacił kartą debetową/kredytową. Ale w tym przypadku, jeden z „najbogatszych Polaków”, Pan Nawrocki i wice-prezes Marcin Janik, jeździli wiele godzin w góry żeby płacić gotówką, zatrzymując się tylko przed powrotem do Krakowa.

Zgodnie z moją umową, pieniądze za podpis zostały mi wypłacone – ale miesiąc po terminie. Po raz pierwszy wtedy zaoferowano mi pieniądze w gotówce, które odrzuciłem tłumacząc, że wszystkie płatności do mnie muszą być robione w formie przelewów na moje konto w Anglii, z racji tego, że opłacam tam wszystkie podatki.

Płatności za pierwszych kilka spotkań otrzymywałem w częściach, ale nigdy nie były to pełne kwoty z faktur.

Na każdą moją prośbę o płatność, otrzymałem obietnice zapłaty, której nigdy nie dotrzymano. Kiedy w końcu dokonano jakiejkolwiek płatności, były to minimalne kwoty i tylko niewielki procent tego, co było należne. Te minimalne płatności zostały przekazane na mój brytyjski rachunek bankowy lub wypłacone mi w gotówce.

W lipcu zostałem usunięty z zespołu na domowe spotkanie z Rawiczem. Trener klubow Mirosław Kowalik powiedział mi, że było to na polecenie pana Nawrockiego, ponieważ był zły, że domagam się zapłaty. Pan Kowalik przeprosił mnie jako trener, powiedział, że nie było to w jego kwestii, ponieważ to nie on wybierał zawodników do jazdy, tylko Prezes klubu.

Sytuacja w której się znalazłem (nie otrzymując opłaty i nie wiedząc, czy w ogóle będę jeździł dla klubu) przyprawiała mnie o ogromny stres. Poprosiłem o spotkanie z panami Nawrockim i Janikiem. Obaj Panowie obiecali mi płatność w ciągu kilku dni i zapewnili, że będę jeździł w pozostałych meczach.

Krótko po tej rozmowie, Mirosław Kowalik zrezygnował z roli trenera. Powiedział mi, że było to spowodowane tym, że nie mógł wybrać drużyny, a także, że nie otrzymał wynagrodzenia. Również w tym czasie prasa donosiła, że Hancock nie został opłacony i było to powodem, dla którego nie jeździł w środku sezonu. Bez względu na to, czy to prawda, nie wiem, ale kierując się własnymi osobistymi doświadczeniami, założyłem, że jest to prawdopodobnie bliskie prawdy.

Rankiem 15 sierpnia będąc na torze usłyszałem o tragicznej śmierć mojego kolegi z drużyny, Tomasza Jędrzejaka. Koledzy, pracownicy klubu i ja byliśmy w szoku z powodu tej okropnej wiadomości. Następny dzień był najgorszym dniem w moim życiu, kiedy to spodziewałem się narodzin córeczki. Lekarze powiedzieli mi, że zmarła przed porodem. Gdy przeżyliśmy ten ból z naszymi rodzinami, otrzymałem wspaniałe wsparcie od przyjaciół, zawodników, rzeszowskich fanów i fanów żużlowych na całym świecie. Jednak nigdy nie usłyszałem ani nie otrzymałem żadnych kondolencji od Irka Nawrockiego.

W tym czasie mój menadżer spotkał się z Marcinem Janikiem, opowiadając mu o stresie i presji, jakie przeżywaliśmy z moją narzeczoną. Powiedział panu Janikowi, że ja potrzebuję pieniędzy na pokrycie wydatków na życie i na pokrycie kosztów pogrzebu naszej córki. Zapytał, czy klub może zapłacić połowę kwoty jaką jest mi dłużny. Janik obiecał porozmawiać z Nawrockim na ten temat. Nie wiem czy porozmawiał, ale ani jeden ani drugi się do mnie nie odezwali, nie wspominając już o braku płatności.

Stal Rzeszów przeszła sezon niepokonana, a jako kapitan klubu w pełni oczekiwałem udziału w play-offach. Marcin Janik powiedział mi kilka razy, że wszyscy zawodnicy zostaną w pełni opłaceni przed finałami playoff. Tydzień przed playoffs otrzymałem sms od pana Nawrockiego, że właśnie przelewa mi pieniądze i będę jechał w playoffach. Kilka dni później dowiedziałem się, że nie będę w drużynie podczas pierwszej playoff w Ostrowie. Oczywiście byłem rozczarowany. Janik poinformował mojego menadżera, że Nawrocki myślał, że będę jeździł w Ostrowie w 2019 roku i że zdobędę 0 punktów celowo, aby pomóc Ostrowi i zabrać szanse Stali Rzeszów. Nie rozmawiałem z Ostrowem w sprawie 2019. Nie skontaktowali się ze mną i nie skontaktowałem się z nimi. Nawrocki jest głupcem, jeśli myśli, że nawet mógłbym o tym pomyśleć. Jestem zawodowym żużlowcem i niezależnie od sytuacji w klubie, zawsze będę jeździł najlepiej jak potrafię. Tak się złożyło, że jeździec zastępujący mnie zdobył tylko 1 punkt w Ostrowie. W związku z tym spodziewałem się, że w najbliższą niedzielę będę w domowym meczu finałowym.

W czwartek (przed finałem w domu) drużyna została poproszona o trening w Rzeszowie. Na zakończenie treningu przemówił mi zastępca trenera klubu, Lech Kędziora. Powiedział mi, że "byłem najszybszy na treningu i on chciał, abym był w zespole". Mimo to powiedział z żalem, że nie będę w drużynie. Powiedział mi: "Greg Hancock poinformował Nawrockiego, że nie chce jeździć w finale, chyba że Luke Becker będzie w drużynie". Nawrocki zgodził się na prośbę Hancocka, a ja niestety nie

jechałem w finale. Oczywiście byłem bardzo zły, że nie będę jeździł i że jeden z zawodników klubu wybiera teraz zespół, a trener nie miał nic do powiedzenia. Mój menadżer omówił to z Marcinem Janikiem, który potwierdził to i ponownie powiedział, że Nawrocki myślał, że pomogę Ostrowi nie zdobywając punktów.

Podczas tego spotkania poinformował również mojego kierownika, dlaczego płatności nie zostały przekazane zgodnie z obietnicą. Powiedział mu, że było to spowodowane Diamentowym Pucharem, na którym stracił dużo pieniędzy, a Nawrocki wykorzystał klubowe pieniądze, aby utrzymać Diamentowy Puchar na powierzchni. Powiedział, że zawodnicy Stali Rzeszowa będą musieli poczekać, ale w końcu dostaną swoje pieniądze.

Od końca sezonu nadal zwracam się o płatności. Otrzymałem wiadomości tekstowe od Nawrockiego i Janika, mówiąc, że dokonano płatności. Teksty potwierdzają kwoty, które zostały zapłacone, ale nie szły za nimi żadne potwierdzenia przelewu bankowego. Okazało się, że były to kłamstwa i nie dokonano żadnych płatności.

Mam kopie wszystkich tych wiadomości tekstowych.

Przez cały sezon prasa napisała wiele artykułów o klubie i Irku Nawrockim. Wydaje się, że prasa słyszała pogłoski, że sytuacja w Stal Rzeszowie nie była tak kolorowa, jak Nawrocki opowiadał w gazetach. Nawrocki nagrał nawet wywiad wideo, by odpowiedzieć na negatywną prasę, którą otrzymał. Jego odpowiedzi były całkowitą wymysłem. Kłamstwo po kłamstwie, po kłamstwie...

W połowie października mój Menedżer, podczas wizyty w Rzeszowie, ponownie spotkał się z Marcinem Janikiem. Janik poinformował go, że klub / Nawrocki miał długi w wysokości 1,2 miliona złotych. Nie jesteśmy pewni, czy to także dług za Diamond Cup. Jednak Janik powiedział, że wszyscy zostaną opłaceni do 31 października i że Nawrocki próbował sprzedać posiadane przez siebie mieszkania na własność, aby zebrać fundusze na wypłatę wszystkim. Powiedział, że jest to konieczne, ponieważ klub musiał dokonać wszystkich płatności na rzecz zawodników i potwierdził to PZM, aby uzyskać licencje w 2019 roku.

Kilka dni po tym spotkaniu Sportowfakty opublikowały wywiad z Nawrockim. W nim powiedział, że wszyscy jeźdźcy zostali opłaceni. To rażące kłamstwo. Następnie powiedział, że żona Tomasza zostanie wypłacona do końca października. Dlatego też zaprzeczył sobie, jak gdyby wszyscy jeźdźcy zostali opłaceni, dlaczego nie zapłacił żonie Tomasza. Powiedział też, że dał mi 5000 funtów na zakup silnika w Danii. To rażące kłamstwo. Nigdy nie otrzymałem od niego pieniędzy za silnik i nigdy nie rozmawiałem z nim o czymkolwiek, co ma związek z nowym silnikiem. Zapytałem Janika o to oświadczenie Nawrockiego i powiedział mi, że Nawrocki powiedział mu, że nigdy tego nie powiedział i że dziennikarz zmyślił tę historię.

Jako kapitan klubu rozmawiałem z większością zawodników i personelu w Stal Rzeszowie. W pełni zdaję sobie sprawę z sytuacji związanej z klubem. To są moi koledzy i przyjaciele, więc nie mają powodu, by nie być ze mną szczerymi i kłamać mnie w tych kwestiach.
Poniżej znajdują się informacje na temat znanych mi faktów i przekazanych mi informacji:

1. Zawodnicy są nie opłaceni. Rozmawiałem z wszystkimi oprócz Hancocka
(Greg nie rozmawia na ten temat z członkami zespołu)

2. Junior, który jeździł na początku sezonu – nie jest opłacony

3. 2 panie w biurze zrezygnowały z pracy – obwiniane przez klub za mała liczbę fanów podczas rzeszowskiego finału Diamond Cup – nie są opłacone.

4. Dziewczyny podprowadzające – nie są w pełni opłacone

5. Startowy – nie opłacony

6. Marcin Janik niedawno pożyczył klubowi 200 000 złotych

7. Fotograf klubowy / Transmisja na żywo Produkcja telewizyjna - nieopłacona

8. Psycholog sportowy - nieopłacany

9. Nawrocki - powiedział w zeszłym tygodniu w Sportowfakty, dał mi 5000 funtów na zakup silnika w Danii. To rażące kłamstwo. Nigdy nie otrzymałem od niego pieniędzy za silnik i nigdy nie rozmawiałem z nim o czymkolwiek, co ma związek z nowym silnikiem.

10. Pogotowie ratunkowe odmawia przyjazdu na treningi, dopóki nie dostaną swoich należności

11. Polewaczka podczas treningu zatrzymała się na torze z powodu braku benzyny. Klub nie miał pieniędzy w biurze, żeby ją zatankować.

12. Młodsi jeźdźcy musieli wypożyczać części żużlowe ode mnie przez cały sezon, ponieważ klub odmawia zakupu tych części. Klub następnie skarży się, że jestem nielojalny wobec nich, kiedy proszę o zwrot sprzętu.

13. Pod koniec sezonu jeden z juniorów poprosił mnie o wypożyczenie silnika, ponieważ klubu nie stać na serwisowanie silnika, na którym jeździł do tej pory w 45 wyścigach.

To wszystko są fakty i to jest prawda.

3 lata w Stali Rzeszów spędziłem w fantastycznym mieście. Rzeszów jest wspaniały, ludzie i kibice są świetni. Mam tutaj wielu przyjaciół. Niestety, przez ten czas, poznałem też, że właściciel i zarząd klubu to patologiczni kłamcy, nieszczerzy i niekompetentni ludzie do prowadzenia klubu żużlowego.

Jeżeli byłbym opłacony w całości, byłbym szczęśliwy i zadowolony i nie miałbym powodów do pisania takiego listu.

Jednak dzisiaj nie ma nic, co mogliby zrobić lub powiedzieć mi Irek Nawrocki czy Marcin Janik, w co jeszcze raz uwierzę. "

My words translated to Polish:

Ireneusz Nawrocki i Marcin to patlogiczni kłamcy.

Mój kontrakt ze Stalą Rzeszów skończył się 31 października. Przez cały okres obowiązywania kontraktu nie miałem możliwości opublikować żadnych informacji. Publikacja czegokolwiek wiązała by się z narażeniem na kary finansowe od klubu.

Jako, że mój kontrakt dobiegł końca czuję, że muszę poinformować fanów Stali Rzeszów i media o tym jaka jest prawda na temat tego co dzieje się w klubie, o Irku Nawrockim i Marcinie Janiku.

Dołączyłem do Stali Rzeszów w 2016 roku. Przez następne dwa lata musiałem słuchać kłamstw od prezesa klubu, Andrzeja Labudzkiego. Pod koniec 2017 roku, zostałem przedstawiony nowemu właścicielowi klubu i prezesowi – Ireneuszowi Nawrockiemu. Pan Nawrocki przekonał mnie do pozostania w klubie na 2018r. Powiedział mi „Jestem jednym z bogatszych ludzi w Polsce i nigdy więcej nie będziesz miał problemów w wypłatach od klubu”.

W dobrej wierze podpisałem ten kontrakt 2 listopada 2017 roku, na cały sezon 2018.

Po raz pierwszy podejrzenia dot. pana Nawrockiego i jego słów o tym, że był bardzo bogaty, pojawiły się podczas obozu treningowego w górach. Uświadomiliśmy sobie, że rachunek za hotel nie został opłacony, a wypożyczalnia nart nie była dla nas dostępna, dopóki nie zostanie opłacona. Normalnie, bogaty człowiek, zadzwonił by do hotelu i zapłacił kartą debetową/kredytową. Ale w tym przypadku, jeden z „najbogatszych Polaków”, Pan Nawrocki i wice-prezes Marcin Janik, jeździli wiele godzin w góry żeby płacić gotówką, zatrzymując się tylko przed powrotem do Krakowa.

Zgodnie z moją umową, pieniądze za podpis zostały mi wypłacone – ale miesiąc po terminie. Po raz pierwszy wtedy zaoferowano mi pieniądze w gotówce, które odrzuciłem tłumacząc, że wszystkie płatności do mnie muszą być robione w formie przelewów na moje konto w Anglii, z racji tego, że opłacam tam wszystkie podatki.

Płatności za pierwszych kilka spotkań otrzymywałem w częściach, ale nigdy nie były to pełne kwoty z faktur.

Na każdą moją prośbę o płatność, otrzymałem obietnice zapłaty, której nigdy nie dotrzymano. Kiedy w końcu dokonano jakiejkolwiek płatności, były to minimalne kwoty i tylko niewielki procent tego, co było należne. Te minimalne płatności zostały przekazane na mój brytyjski rachunek bankowy lub wypłacone mi w gotówce.

W lipcu zostałem usunięty z zespołu na domowe spotkanie z Rawiczem. Trener klubow Mirosław Kowalik powiedział mi, że było to na polecenie pana Nawrockiego, ponieważ był zły, że domagam się zapłaty. Pan Kowalik przeprosił mnie jako trener, powiedział, że nie było to w jego kwestii, ponieważ to nie on wybierał zawodników do jazdy, tylko Prezes klubu.

Sytuacja w której się znalazłem (nie otrzymując opłaty i nie wiedząc, czy w ogóle będę jeździł dla klubu) przyprawiała mnie o ogromny stres. Poprosiłem o spotkanie z panami Nawrockim i Janikiem. Obaj Panowie obiecali mi płatność w ciągu kilku dni i zapewnili, że będę jeździł w pozostałych meczach.

Krótko po tej rozmowie, Mirosław Kowalik zrezygnował z roli trenera. Powiedział mi, że było to spowodowane tym, że nie mógł wybrać drużyny, a także, że nie otrzymał wynagrodzenia. Również w tym czasie prasa donosiła, że Hancock nie został opłacony i było to powodem, dla którego nie jeździł w środku sezonu. Bez względu na to, czy to prawda, nie wiem, ale kierując się własnymi osobistymi doświadczeniami, założyłem, że jest to prawdopodobnie bliskie prawdy.

Rankiem 15 sierpnia będąc na torze usłyszałem o tragicznej śmierć mojego kolegi z drużyny, Tomasza Jędrzejaka. Koledzy, pracownicy klubu i ja byliśmy w szoku z powodu tej okropnej wiadomości. Następny dzień był najgorszym dniem w moim życiu, kiedy to spodziewałem się narodzin córeczki. Lekarze powiedzieli mi, że zmarła przed porodem. Gdy przeżyliśmy ten ból z naszymi rodzinami, otrzymałem wspaniałe wsparcie od przyjaciół, zawodników, rzeszowskich fanów i fanów żużlowych na całym świecie. Jednak nigdy nie usłyszałem ani nie otrzymałem żadnych kondolencji od Irka Nawrockiego.

W tym czasie mój menadżer spotkał się z Marcinem Janikiem, opowiadając mu o stresie i presji, jakie przeżywaliśmy z moją narzeczoną. Powiedział panu Janikowi, że ja potrzebuję pieniędzy na pokrycie wydatków na życie i na pokrycie kosztów pogrzebu naszej córki. Zapytał, czy klub może zapłacić połowę kwoty jaką jest mi dłużny. Janik obiecał porozmawiać z Nawrockim na ten temat. Nie wiem czy porozmawiał, ale ani jeden ani drugi się do mnie nie odezwali, nie wspominając już o braku płatności.

Stal Rzeszów przeszła sezon niepokonana, a jako kapitan klubu w pełni oczekiwałem udziału w play-offach. Marcin Janik powiedział mi kilka razy, że wszyscy zawodnicy zostaną w pełni opłaceni przed finałami playoff. Tydzień przed playoffs otrzymałem sms od pana Nawrockiego, że właśnie przelewa mi pieniądze i będę jechał w playoffach. Kilka dni później dowiedziałem się, że nie będę w drużynie podczas pierwszej playoff w Ostrowie. Oczywiście byłem rozczarowany. Janik poinformował mojego menadżera, że Nawrocki myślał, że będę jeździł w Ostrowie w 2019 roku i że zdobędę 0 punktów celowo, aby pomóc Ostrowi i zabrać szanse Stali Rzeszów. Nie rozmawiałem z Ostrowem w sprawie 2019. Nie skontaktowali się ze mną i nie skontaktowałem się z nimi. Nawrocki jest głupcem, jeśli myśli, że nawet mógłbym o tym pomyśleć. Jestem zawodowym żużlowcem i niezależnie od sytuacji w klubie, zawsze będę jeździł najlepiej jak potrafię. Tak się złożyło, że jeździec zastępujący mnie zdobył tylko 1 punkt w Ostrowie. W związku z tym spodziewałem się, że w najbliższą niedzielę będę w domowym meczu finałowym.

W czwartek (przed finałem w domu) drużyna została poproszona o trening w Rzeszowie. Na zakończenie treningu przemówił mi zastępca trenera klubu, Lech Kędziora. Powiedział mi, że "byłem najszybszy na treningu i on chciał, abym był w zespole". Mimo to powiedział z żalem, że nie będę w drużynie. Powiedział mi: "Greg Hancock poinformował Nawrockiego, że nie chce jeździć w finale, chyba że Luke Becker będzie w drużynie". Nawrocki zgodził się na prośbę Hancocka, a ja niestety nie

jechałem w finale. Oczywiście byłem bardzo zły, że nie będę jeździł i że jeden z zawodników klubu wybiera teraz zespół, a trener nie miał nic do powiedzenia. Mój menadżer omówił to z Marcinem Janikiem, który potwierdził to i ponownie powiedział, że Nawrocki myślał, że pomogę Ostrowi nie zdobywając punktów.

Podczas tego spotkania poinformował również mojego kierownika, dlaczego płatności nie zostały przekazane zgodnie z obietnicą. Powiedział mu, że było to spowodowane Diamentowym Pucharem, na którym stracił dużo pieniędzy, a Nawrocki wykorzystał klubowe pieniądze, aby utrzymać Diamentowy Puchar na powierzchni. Powiedział, że zawodnicy Stali Rzeszowa będą musieli poczekać, ale w końcu dostaną swoje pieniądze.

Od końca sezonu nadal zwracam się o płatności. Otrzymałem wiadomości tekstowe od Nawrockiego i Janika, mówiąc, że dokonano płatności. Teksty potwierdzają kwoty, które zostały zapłacone, ale nie szły za nimi żadne potwierdzenia przelewu bankowego. Okazało się, że były to kłamstwa i nie dokonano żadnych płatności.

Mam kopie wszystkich tych wiadomości tekstowych.

Przez cały sezon prasa napisała wiele artykułów o klubie i Irku Nawrockim. Wydaje się, że prasa słyszała pogłoski, że sytuacja w Stal Rzeszowie nie była tak kolorowa, jak Nawrocki opowiadał w gazetach. Nawrocki nagrał nawet wywiad wideo, by odpowiedzieć na negatywną prasę, którą otrzymał. Jego odpowiedzi były całkowitą wymysłem. Kłamstwo po kłamstwie, po kłamstwie...

W połowie października mój Menedżer, podczas wizyty w Rzeszowie, ponownie spotkał się z Marcinem Janikiem. Janik poinformował go, że klub / Nawrocki miał długi w wysokości 1,2 miliona złotych. Nie jesteśmy pewni, czy to także dług za Diamond Cup. Jednak Janik powiedział, że wszyscy zostaną opłaceni do 31 października i że Nawrocki próbował sprzedać posiadane przez siebie mieszkania na własność, aby zebrać fundusze na wypłatę wszystkim. Powiedział, że jest to konieczne, ponieważ klub musiał dokonać wszystkich płatności na rzecz zawodników i potwierdził to PZM, aby uzyskać licencje w 2019 roku.

Kilka dni po tym spotkaniu Sportowfakty opublikowały wywiad z Nawrockim. W nim powiedział, że wszyscy jeźdźcy zostali opłaceni. To rażące kłamstwo. Następnie powiedział, że żona Tomasza zostanie wypłacona do końca października. Dlatego też zaprzeczył sobie, jak gdyby wszyscy jeźdźcy zostali opłaceni, dlaczego nie zapłacił żonie Tomasza. Powiedział też, że dał mi 5000 funtów na zakup silnika w Danii. To rażące kłamstwo. Nigdy nie otrzymałem od niego pieniędzy za silnik i nigdy nie rozmawiałem z nim o czymkolwiek, co ma związek z nowym silnikiem. Zapytałem Janika o to oświadczenie Nawrockiego i powiedział mi, że Nawrocki powiedział mu, że nigdy tego nie powiedział i że dziennikarz zmyślił tę historię.

Jako kapitan klubu rozmawiałem z większością zawodników i personelu w Stal Rzeszowie. W pełni zdaję sobie sprawę z sytuacji związanej z klubem. To są moi koledzy i przyjaciele, więc nie mają powodu, by nie być ze mną szczerymi i kłamać mnie w tych kwestiach.
Poniżej znajdują się informacje na temat znanych mi faktów i przekazanych mi informacji:

1. Zawodnicy są nie opłaceni. Rozmawiałem z wszystkimi oprócz Hancocka
(Greg nie rozmawia na ten temat z członkami zespołu)

2. Junior, który jeździł na początku sezonu – nie jest opłacony

3. 2 panie w biurze zrezygnowały z pracy – obwiniane przez klub za mała liczbę fanów podczas rzeszowskiego finału Diamond Cup – nie są opłacone.

4. Dziewczyny podprowadzające – nie są w pełni opłacone

5. Startowy – nie opłacony

6. Marcin Janik niedawno pożyczył klubowi 200 000 złotych

7. Fotograf klubowy / Transmisja na żywo Produkcja telewizyjna - nieopłacona

8. Psycholog sportowy - nieopłacany

9. Nawrocki - powiedział w zeszłym tygodniu w Sportowfakty, dał mi 5000 funtów na zakup silnika w Danii. To rażące kłamstwo. Nigdy nie otrzymałem od niego pieniędzy za silnik i nigdy nie rozmawiałem z nim o czymkolwiek, co ma związek z nowym silnikiem.

10. Pogotowie ratunkowe odmawia przyjazdu na treningi, dopóki nie dostaną swoich należności

11. Polewaczka podczas treningu zatrzymała się na torze z powodu braku benzyny. Klub nie miał pieniędzy w biurze, żeby ją zatankować.

12. Młodsi jeźdźcy musieli wypożyczać części żużlowe ode mnie przez cały sezon, ponieważ klub odmawia zakupu tych części. Klub następnie skarży się, że jestem nielojalny wobec nich, kiedy proszę o zwrot sprzętu.

13. Pod koniec sezonu jeden z juniorów poprosił mnie o wypożyczenie silnika, onieważ klubu nie stać na serwisowanie silnika, na którym jeździł do tej pory w 45 wyścigach.

To wszystko są fakty i to jest prawda.

3 lata w Stali Rzeszów spędziłem w fantastycznym mieście. Rzeszów jest wspaniały, ludzie i kibice są świetni. Mam tutaj wielu przyjaciół. Niestety, przez ten czas, poznałem też, że właściciel i zarząd klubu to patologiczni kłamcy, nieszczerzy i niekompetentni ludzie do prowadzenia klubu żużlowego.

Jeżeli byłbym opłacony w całości, byłbym szczęśliwy i zadowolony i nie miałbym powodów do pisania takiego listu.

Jednak dzisiaj nie ma nic, co mogliby zrobić lub powiedzieć mi Irek Nawrocki czy Marcin Janik, w co jeszcze raz uwierzę.