Ludzie od dawna starali się przedłużyć świeżość i smak swoich pokarmów, a pierwsze chemiczne dodatki do żywności stosowano już w starożytnym Egipcie. Intensywny rozwój w XIX i XX wieku, takich nauk jak chemia i biologia spowodował, że „chemię spożywczą” zaczęto stosować na masową skalę i okazało się że jest to bardzo dochodowy biznes.

W obecnej chwili nie można znaleźć już przetworzonego produktu, który by nie zawierał jakiegoś chemicznego dodatku „uszlachetniającego”. Wszyscy przyzwyczailiśmy się do kolorowych, pięknie pachnących, smacznych pokarmów, które można przechowywać przez długi okres bez ryzyka zepsucia. Rzeczywiście wiele z tych substancji można uznać za naturalne i nieszkodliwe dla człowieka, ale są takie, które budzą szereg wątpliwości i powinniśmy ich unikać.
Chemiczne „upiększacze”

W zależności od przeznaczenia, dodatki do żywności można podzielić na kilka zasadniczych grup:


barwiniki (od E100 do E200) poprawiające wygląd i atrakcyjność jedzenia,


konserwanty (od E200 do E300) przedłużające przydatność do spożycia pokarmów,


przeciwutleniacze (od E300 do E400) hamujące procesy utleniania żywności,


emulgatory (od E400 do E500) sprzyjające łaczeniu się składników pokarmowych,


środki zagęszczające (od E400 do E500) nadające kształt, pulchność i gęstość produktów,


Zastanawiające pytania
Oczywiście, zanim dodatek zostanie wprowadzony do stosowania, przechodzi badania i określa się jego dopuszczalną dzienną dawkę do spożycia, która nie powinna być przekraczana przez człowieka. Niestety nie wszystko jest pod kontrolą. Należy zastanowić się nad kilkoma sprawami, które rzucają inne światło na „bezpieczne” dodatki spożywcze. Większość substancji dodawanych do żywności nie została zbadana pod kątem działania długoterminowego na organizm ludzki. Nie bada się również ich synergicznego działania, czyli w połączeniu z innymi chemicznymi dodatkami. Musimy zdawać sobie sprawę, że w jednym produkcie możemy znależć kilka takich substancji. Zresztą, jeśli pomyślimy logicznie, to z oczywistych względów nikt nie testuje poziomu dopuszczalnych dawek na ludziach. Zazwyczaj robi się to na zwierzętach, a te mogą odmiennie od nas tolerować określone związki. Bardzo zastanawiające jest również to, że substancje dodatkowe do żywności nie są objęte jednolitym prawem. Znaczy to tyle, że dodatek dopuszczony w jednym kraju np. w Polsce może być zabroniony w innym kraju np. Unii Europejskiej. Jeśli łudzimy się, że ktoś dba o to żebyśmy się nie podtruwali to jesteśmy w wielkim błędzie. Dowodem na to jest fakt, że niektóre ze szkodliwych substancji stosuje się w lekarstwach. Producentów interesuje tylko kasa. (Nie popełniaj tych błędów treningowych)

Jak szkodzą
Niestety o szkodliwości danej substancji dowiadujemy się wtedy kiedy narobiła już dużo złego, a ofiary nie odpuszczają i dochodzą swoich praw. Niezależni od lobby przemysłu spożywczego, naukowcy i laboratoria badają konkretne przypadki osób i chorób które u nich wystąpiły, a następnie kojarzą z pokarmami, które przyjmowali i z zawartymi w nich dodatkami. Sprawa jest trudna do udowodnienia, tym bardziej że przemysł chemiczny produkujący „chemię spożywczą” zarabia na niej miliardy i broni się wszelkimi sposobami. Jednakże w wielu przypadkach sprawa szkodliwości pewnych związków okazała się oczywista. Substancje te mogą oddziaływać na nasze organizmy w różnoraki sposób, powodując wiele zakłóceń w działaniu organizmu i doprowadzając do chorób. Coraz częściej naukowcy upatrują źródło wielu chorób tzw. cywilizacyjnych właśnie w nadmiernej ilości spożywanych z żywnością różnych związków chemicznych. Chemiczne dodatki do żywności podejrzewa się o powodowanie takich chorób jak nowotwory, alergia, astma, zapalenia skóry, migreny, bóle żołądka, nadwrażliwość sensoryczną czy nawet zmiany w zachowaniu. Powodują one ogólny wzrost toksycności w naszym organizmie, co przeciąża układy odpowiedzialne za oczyszczanie do granic wytrzymałości. Jeśli taki stan trwa długo, to może to doprowadzać do spadku odporności i chorób. Przeciążony organizm traci siły do swojej regeneracji i do walki z patogenami. (Te produkty poprawią Twoje zdrowie na wiosnę)

Wybrani truciciele:
Syrop glukozowo-fruktozowy, który rozpanoszył się dosłownie wszędzie i można go znaleźć w słodzonych napojach, sokach owocowych, niektórych alkoholach, jogurtach, serkach owocowych, lodach, mleku zagęszczonym, dżemach, galaretkach, deserach, sałatkach, konserwach rybnych i innych. Powoduje chroniczną otyłość, cukrzycę typu 2, potęguje apetyt, podwyższa poziom trójglicerydów, choroby serca, sprzyja nowotworom.


Tłuszcze trans, czyli utwardzone tłuszcze roślinne. Powstają również wtedy, gdy podgrzewamy oleje roślinne do wysokich temperatur czyli np. smażąc. Dodawane są w ogromnych ilościach do wielu grup pokarmowych. Można znaleźć je w margarynie, masmixach, pieczywie, ciastkach, batonach, mlecznej czekoladzie, frytkach, chipsach, chrupkach, słonych przekąskach i innych. Zwiekszają ryzyko zawału serca, cukrzycy, otyłości, przyczyniają się do powstawania nowotworów, choroby Alzheimera.


Aspartam (E951),który stosowany jest jako substancja słodząca w gumie do żucia, napojach, jogurtach, wodach smakowych typu light, wędlinach, konserwach, niektórych lekach. To neurotoksyna, może powodować podrażnienia układu oddechowego, oczu, skóry, niektóre nowotwry i niekorzystnie wpływa na układ rozrodczy.


Benzoesan sodu (E211),można znaleźć jako konserwant w takich produktach jak napoje, syropy, keczupy, majonezy, musztardy, wody smakowe, sosy, cukry żelujące, lekarstwa. Jest przyczyną pokrzywki, astmy, reakcji alergicznych różnego rodzaju, może przyczyniać się do powstawania białaczki i innych nowotworów.


Glutaminian sodu (E621),stosowany jako wzmacniacz smaku w zupach w proszku, daniach gotowych, smakowych przyprawach do zup, paluszkach rybnych, konserwach i lekarstwach. Może powodować różnego rodzaju reakcje alergiczne, skurcze oskrzeli, pokrzywki, bóle głowy, palpitacje serca, zaburzenia wzroku, migreny a nawet depresje.


Tartrazyna (E102),wykorzystywana do barwienia pokarmów na kolor pomarańczowo-żółty. Można ją znaleźć w słodyczach, napojach, zupach, polewach do deserów, galaretkach, płatkach i kaszkach, miodzie sztucznym, musztardach. Może powodować nadpobudliwość i trudności w koncentracji, reakcje alergiczne, pokrzywkę, zapalenie skóry, katar sienny, bezsenność.


Azotyny i pochodne (E249 azotyn potasu, E250 azotyn sodu),to konserwanty używane w parówkach, kiełbasie, pasztetach, wędlinach i przetworach mięsnych. Są substancjami potencjalnie rakotwórczymi, mogą powodować anemię hemolityczną, astmę, bóle i zawroty głowy.


Galusan propylu (E310),stosowany jako przeciwutleniacz w kostkach rosołowych i produktach zawierających tłuszcz. Może powodować drgawki, duszności, alergiczne reakcje skórne i dróg oddechowych, ma działanie mutagenne i kancerogenne.


Karagen (E407) to zagęstnik dodawany do słodyczy, nabiału, wędlin, budyniów i cukru żelującego. Wykazuje działanie kancerogenne.


Koszenila (E120) jest ciemnoczerwonym barwnikiem stosowanym do barwienia wyrobów nabiałowych, galaretek, budyniu, kisielu, napojów. Jest przyczyną różnorodnych reakcji alergicznych szczególnie u osób uczulonych na salicylany.


To tylko nieliczni reprezentanci poszczególnych grup trucicieli, którymi zajadamy się podczas codziennych posiłków. (Dowiedz się więcej o zdrowej diecie na zajęciach Klubu Kwadransowych Grubasów)
Jak unikać „E” dodatków
Całkowite uniknięcie chemicznych dodatków nie jest łatwe, ale podejmując określone działania jesteśmy w stanie znacznie ograniczyć ich konsumpcję.


Czytaj etykiety produktów, które kupujesz i analizuj co zawierają,


Kupuj produkty z wiadomych, znanych ci źródeł,


Urozmaicaj dietę, unikniesz kumulacji określonych substancji,


Unikaj żywności wysokoprzetworzonej,


Wybieraj produkty certyfikowane z oznaczeniem „bio” lub „eko”,


Korzystaj z aplikacji „E-kody” „E-foods” na sprzęt mobilny i rozpoznawaj wroga.


TrenujZdrowie Jacek Baura
www.trenujzdrowie.pl